Według ONR, Remigiusz Szymełda i inni działacze KOD mieli prowokować podczas pogrzebu "Inki" i "Zagończyka".
Według ONR, Remigiusz Szymełda i inni działacze KOD mieli prowokować podczas pogrzebu "Inki" i "Zagończyka". Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Gazeta

Kilka dni temu w trakcie pogrzebu "Inki" i "Zagończyka" doszło do pobicia działaczy KOD. Sprawcami mieli być przedstawiciele Młodzieży Wszechpolskiej i Obozu Narodowo-Radykalnego. Ostatni zabrali głos, twierdząc, że całe zajście sprowokowano. Składają też zawiadomienie do prokuratury.

REKLAMA

Śledczy z Gdańska przyjęli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Radomira Szumełdę i Mateusza Kijowskiego. Według ONR, zostali napadnięci na własne życzenie. Sprowokowali sytuację, o której Szumełda natychmiast poinformował na Twitterze. "Właśnie zostałem poturbowany pod Bazyliką Mariacką przez faszystów z ONR i wyproszony przez policję. Nie dałem się" – pisał. Aczkolwiek nie zgłosił tego odpowiednim organom.

ONR zgłasza i to od razu prokuraturze. Przesłanką jest artykuł Kodeksu karnego o "złośliwym przeszkadzaniu" publicznemu wykonywaniu aktu religijnego lub pogrzebowi. Za taki czyn grożą nawet dwa lata pozbawienia wolności. Robert Bąkiewicz z ONR uważa, że incydent był jawną prowokacją KOD. – Eskalacja nastąpiła, gdy na miejsce przybyli Kijowski oraz Szumełda i wtedy z tego środowiska padły krytyczne słowa pod adresem "Zagończyka", a argumentacja była podobna, jak za czasów PRL – wyjaśnił.

– Były przepychanki, w czasie których nas zwyzywano. Usłyszeliśmy, że jesteśmy komunistami, SB-kami, zdrajcami, czerwonymi świniami i pedałami – mówił naTemat Szumełda. MW odparła zarzut, i podobnie jak ONR, przekonywała o celowym działaniu KOD-owców.

We wtorek Szumełda opublikował na Facebooku filmik-dowód na to, kto rzeczywiście ponosi winę za incydent. Autorem, jak tłumaczy działacz, jest jeden z narodowców.

źródło: dziennik.pl