Prezydent wspominał funkcjonariusza BOR, chroniącego Marię Kaczyńską. Nie mógł powstrzymać łez

Andrzej Duda płakał opowiadając o nieżyjącym funkcjonariuszu BOR.
Andrzej Duda płakał opowiadając o nieżyjącym funkcjonariuszu BOR. Fot. Screen z Polsatnews.pl
Andrzej Duda był gościem zespołu szkół w Dziewierzewie, której nadano imię Marka Uleryka. Funkcjonariusz BOR ochraniał Marię Kaczyńską i zginął z nią w katastrofie smoleńskiej. Prezydent, mówiąc o nim, dał się ponieść emocjom.


– Marek był na tyle oddanym tej służbie, jej istocie, jej kwintesencji, że gdyby wiedział, że pani Maria Kaczyńska zginie tamtego dnia, 10 kwietnia, za wszelką cenę próbowałby ją zatrzymać – mówił o Uleryku Duda. – Ale gdyby mu się nie udało, mimo wszystko wykonałby swoją służbę. Poszedłby z pełną świadomością wiedząc, że to jest właśnie jego obowiązek. Być z panią prezydentową do samego końca – stwierdził.

Wzruszenie przez chwilę nie pozwalało mu wydobyć z siebie głosu. Przyznał, że obecność w Dziewierzewie ma dla niego również wymiar osobisty. Po katastrofie Tu-154 udał się do Moskwy, by stamtąd towarzyszyć Pierwszej Damie w jej ostatniej drodze. – Marka już wtedy nie było, nie mógł tej misji wykonać. Ale ja mam takie poczucie, że dopełniłem tego za niego. I w tym sensie, w jakimś stopniu, stałem się jego towarzyszem broni – powiedział, ocierając łzę.
Duda mówił o wielkim oddaniu Uleryka, jego sumienności i ambicji, licząc, że stanie się on przykładem dla uczniów dziewierzowskich szkół. Podporucznik przed laty sam do nich uczęszczał. – (...) To nie tylko patron naszej szkoły, ale to nasz patron, bo stąd, bo z sąsiedztwa, nasz, bo do tej szkoły chodził. Nasz, bo jego stopy dotykały tych korytarzy, bo biegał po sali gimnastycznej, po boisku szkolnym – zaznaczył.

Marek Uleryk w chwili śmierci miał 35 lat, W BOR służył od 1 września 2003 roku.


źródło: polsatnews.pl
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...