
Relacje ministra obrony narodowej z wojskowymi często bywają bardzo skomplikowaną i szorstką przyjaźnią. Jednak chyba nawet na nią trudno będzie niedługo liczyć obecnemu szefowi MON Antoniemu Macierewiczowi. Szczególnie po tym, jak w najnowszym wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" odniósł się do kontrowersji wokół przyznania rzecznikowi ministerstwa Bartłomiejowi Misiewiczowi Złotego Medalu za Zasługi dla Obronności Kraju.
Antoni Macierewicz
wicepremier, minister obrony narodowej dla "Rzeczpospolitej"
Na tych tłumaczeniach Antoni Macierewicz jednak nie poprzestał. Szef resortu obrony wyliczanie rzekomych zasług Bartłomieja Misiewicza dla obronności kraju podsumował stwierdzeniem, które znaczna część wojskowych może potraktować jak splunięcie im w twarz. – Chciałbym, by każdy oficer w Wojsku Polskim mógł poszczycić się takimi osiągnięciami – powiedział o 25-latku, który przed rozpoczęciem kariery w MON był aptekarzem w Łomiankach.
Przypomnijmy, że rzecznik MON został odznaczony Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju przy okazji uroczystości z okazji Święta Wojska Polskiego. Wzbudziło to liczne kontrowersje, gdyż Bartłomiej Misiewicz z resorcie obrony pracuje zaledwie kilka miesięcy, a wcześniej nie miał styczności z wojskowością. Tymczasem złote medale tego typu dotąd zarezerwowane były raczej dla doświadczonych wojskowych, weteranów misji zagranicznych, czy też działaczy lub dziennikarzy, którzy towarzyszyli wojsku na frontach Afganistanu, Iraku, czy Bałkanów.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło: "Rzeczpospolita"
