"Teleexpress" był nudny, a Orłoś za stary? Pierwszy prowadzący wbija szpilę: Dobrze, że odszedł!

"Teleexpress" był nudny, a Orłoś za stary? Pierwszy prowadzący zaskakuje: Dobrze, że odszedł!
"Teleexpress" był nudny, a Orłoś za stary? Pierwszy prowadzący zaskakuje: Dobrze, że odszedł! OULED37 / YouTube.com
Programy informacyjne nadawane w Telewizji Polskiej tracą nie tylko jakość, ale widzów. A to między innymi przez to, że z ekranu znikają choćby takie postacie, jak Maciej Orłoś. Jak się jednak okazuje, nie wszyscy będą za nim tęsknić. –  Ja uważam, że to jest bardzo dobra decyzja, że ten program zyska i ma szansę dzięki temu przetrwać! – mówi Wojciech Reszczyński.


Maciej Orłoś prowadził "Teleexpress" ponad 25 lat prowadził. Kilka dni temu pożegnał się jednak z widzami, ale nie wyjaśnił powodu rozstania. Wiadomo, że zastąpi go Michał Cholewiński. Ale czy wszystkich da się zastąpić?


Wojciech Reszczyński twierdzi, że nie tylko można, ale wręcz trzeba było to zrobić. Pierwszy prowadzący "Teleexpress" jest zaskoczony zmianą, ale ocenia ją bardzo dobrze. Jego zdaniem, forma jest przestarzała i nudna, bo nie zmieniła się od 30 lat. Tyle tylko, że to właśnie ten program był do niedawna jednym z najchętniej oglądanych programów informacyjnych w Polsce.


– Dla mnie jego odejście to był szok. Byłem bliski zawału. Nie spodziewałem się tego w żadnym wypadku. Do głowy mi nie przyszło, że ktoś mógł mu powiedzieć: "Dziękujemy panu". To wykluczone! A tutaj raptem ta odmiana. Czyli dostał ofertę nie do odrzucenia.. – mówi Reszczyński w rozmowie z "Super Expressem".
Zdaniem Reszczyński, "Telexpress" powinny prowadzić osoby, które są w redakcji na stażach. Dzięki temu byliby poddawani weryfikacji widzów. – jak się siedzi 25 lat na jednym stołku, to tym ludziom nie daje się szans – mówi dziennikarz.


Reszczyński wbija również szpilę Orłosiowi, podważając jego kompetencje do prowadzenia programu. – (...) Nie wiem, czy pomysł zatrudniania aktorów w roli prezenterów to był dobry pomysł. Oni mają świetnie wyrobione aparaty mowy, ale na studiach aktorskich nie są nauczeni samodzielnego myślenia. Dziennikarstwo jest na wskroś indywidualistyczne, tu trzeba pokazać swoją osobę. Aktor w ogóle nie nadaje się do roli prezentera i dziennikarza. Dziennikarz musi mieć jakieś jaja – stwierdził rozmówca "Super Expressu".

Reszczyński rozpoczął karierę w Sygnałach Dnia Polskiego Radia, a w okresie stanu wojennego trafił do radiowej Trójki. Prezenterem "Teleexpressu" został w 1986 roku, a w 1988 wyjechał na pół roku do Stanów. Za Oceanem prowadził program dla Polonii oraz pracował na budowach. W 1989 roku został pierwszym prezenterem "Wiadomości".

źródło "Super Express"