Małżeństwo Elbanowskich ma być symbolem kontrreformy PiS.
Małżeństwo Elbanowskich ma być symbolem kontrreformy PiS. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

„Newsweek” przypomina historię Karoliny i Tomasza Elbanowskich, którzy protestowali przeciwko wysyłaniu sześciolatków do szkół. Ustawa cofająca dzieci do zerówek to, według tekstu, jeden z elementów kontrreformy PiS.

REKLAMA
Newsweek” przypomina sprawę konkursu MEN, który w lutym wygrała Federacja Inicjatyw Oświatowych. Konkurs nagle unieważniono, ale wiceprezes FIO, Alina Kozińska-Bałdyka nie ma złego słowa do powiedzenia na Prawa i Sprawiedliwości. Federacja wystartowała w powtórnym konkursie, w którym udział wzięli także Elbanowscy.
Newsweek

Nieoficjalnie mówi się, że powodem zerwania tamtej umowy był Facebook ówczesnej prezes FIO Elżbiety Tołwińskiej­-Królikowskiej, na której prywatnym profilu pełno KOD­owskich treści. FIO zaśpołożyła uszy po sobie, zmieniła prezeskę i liczy, że będzie podwykonawcą konsultacji.

Elbanowski twierdzi, że wciąż czeka na formalności. Środki, o które wnioskowano nie miały być liczone w milionach. – Środki, jakie możemy dostać, nie mogą przekroczyć sumy, którą dysponowała fundacja w ostatnim roku, czyli 395 tys. zł. O takiego rzędu kwoty wnioskowaliśmy na kolejne trzy lata – mówi.
Sprawę skomentowała była szefowa Men, Joanna Kluzik-Rostkowska, stwierdzając, ze nowe władze resortu zastawiły pułapkę. Powierzenie Elbanowskim konsultacji w tej sprawie, jej zdaniem, to „organizacji walczącej o całkowitą swobodę aborcji albo o jej całkowity zakaz zlecić „obiektywny” raport”.
Według "Newsweeka" kontrrewolucja w oświacie rozpoczęła się siedem lat temu, kiedy Elbanowscy podczas konferencji zaczepili Katarzynę Hall, wręczając jej pudło pluszaków. dzieci”. Karolina miał zbuntować się przeciwko szkole jako ośmiolatka, kiedy uczyła się w Hamburgu. "Pół sali zajmował dywanik, a na przerwach dzieci grały szklanymi kulkami. Później już żadna szkoła w Polsce – z ponurą szatnią, kapciami, mundurkami – nie umywała się do tamtej" - czytamy.
Kiedy usłyszała, że rzad chce wysłać sześciolatki do szkół. Przed oczami miał stanąć jej synek Joachim. Wyobraziła go sobie w klasie razem ze starszą siostrą. Miał to być impuls do rozpoczęcia inicjatywy.
Jakiś czas temu informowaliśmy, że zdecydowaną większość pieniędzy otrzymanych przez Fundację Rzecznik Praw Rodziców przeznaczono na wypłatę wynagrodzeń. "Super Express" dotarł do sprawozdań finansowych z których wynika, że w 2014 roku Fundacja zebrała 371 tys. zł., a na wynagrodzenia przeznaczono 258 tys. zł. To blisko 70 proc. przychodów. Według informacji "SE", najwyższe miesięczne wynagrodzenie członka zarządu Fundacji wynosiło 7706 zł.
źródło: Newsweek