
Odszedł w 2013 roku. Od tamtej pory woli pozostawać w cieniu, z którego na moment wychodzi. Z rozmowy, jaka trafi zaraz do księgarń, dowiadujemy się m.in. o rzeczywistych powodach abdykacji czy gejowskim lobby trzęsącym Stolicą Apostolską.
Emerytowany papież przyznał, że decyzja, jaką podjął przed laty, była najlepszą możliwą. Dzięki niej czuje się wolny, wcześniej przytłaczała go wielka odpowiedzialność. I to nawet jeszcze wtedy, gdy nie był głową Kościoła Katolickiego. – Jestem wdzięczny Bogu za to, że (...) codziennie mogę kroczyć pokornie wraz z Nim własną drogą – powiedział Peterowi Seewaldowi, autorowi "Ostatnich rozmów", wywiadu-rzeki z Benedyktem XVI.
To nie jedyne wyznanie. Poprzednik Franciszka zaznacza w rozmowie, że nie odszedł ze względu na Vatileaks. Publikacja ujawniająca intrygi w Kurii Rzymskiej i problemy finansowe była bez znaczenia, ważniejszą kwestią okazało się zdrowie papieża i świadomość, że z czasem stanie się on "ciężarem". Dodał też szczerze, iż w jakimś stopniu boi się śmierci i umierania. A im dłużej patrzy na swoją kadencję, tym bardziej dostrzega popełnione przez siebie błędy.
Ciekawym fragmentem "Ostatnich rozmów" zdaje się ten dotyczący słynnego już gejowskiego lobby w Watykanie. Latami żyły plotki jakoby homoseksualni księża [mający stanowić 20-60 proc. duchowieństwa – red.] ułatwiali sobie wzajemnie kariery. – Doniesiono mi o takiej zbiorowości, która wkrótce została rozwiązana – wyjaśnił Joseph Ratzinger. – Wspomniano o tym w raporcie komisji trójstronnej, która ustaliła istnienie jednej grupy liczącej cztery czy pięć osób. Czy coś znowu się tworzy, tego nie wiem – skwitował. Jakby na potwierdzenie, że papież nie jest "nadczłowiekiem spełniającym swoje zadania samą obecnością"
źródło: rmf24.pl
