Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta

Euro 2012 miało być czasem świętego spokoju. Zawieszenie broni obiecywali także politycy, nie wszyscy potrafią je jednak respektować. Emocje do czerwoności postanowił rozgrzać Stefan Niesiołowski z Platformy Obywatelskiej, który na antenie Superstacji przepuścił bezpardonowy atak na Ewę Stankiewicz i innych czołowych publicystów prawicy. Poseł nie zawahał się nawet porównać znienawidzonej przez siebie dziennikarki ze... zbrodniarzami.

REKLAMA
Polska prawica wrze. I nic dziwnego, bo tylko tak mogły odbić się w tym środowisku słowa byłego wicemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego, który gościł dzisiaj na antenie Superstacji. Gdzie kolejny raz postanowił wypowiedzieć się o swoim konflikcie z dziennikarką i przedstawicielką Stowarzyszenia Solidarni 2012, Ewą Stankiewicz. Jak zwykle nie szczędząc jej złych słów. Niesiołowski stwierdził, że jest ona "agitatorką, niesłusznie nazywaną dziennikarką". W ten sposób odnosząc się do faktu, że Solidarni 2010 podczas Euro 2012 prezentują plakat z pytaniem "Polski Prezydent zamordowany w Rosji?". - Antygona PiS-owska Ewa Stankiewicz. Jakie Teby taka Antygona - irytował się polityk.
Prowadząca program w pewnym momencie zapytała zdenerwowanego polityka, czy w ocenie Ewy Stankiewicz nie bierze pod uwagę, że walczy ona o rzeczy, w które głęboko wierzy i tej oddała całe życie. - Znamy wielu zbrodniarzy, którzy oddawali życie sprawie i uważali, że walczą. Pani agitatorka nikogo nie zabiła, ale dla mnie to nie jest usprawiedliwienie, że oddaje życie sprawie. Ważne, czy oddaje życie sprawie dobrej czy złej - stwierdził były marszałek. Jednocześnie atakując także innych prawicowych działaczy. - Ona jest ideowa. Macierewicz, Sakiewicz, Kaczyński, Ziobro to są cynicy, którzy nie wierzą w te brednie, które głoszą. Ona wierzy, to jest pewna różnica - mówił. - Ale Robespierre też wierzył do końca. Jak na gilotynę jechał, to może wtedy przestał wierzyć - podsumował Niesiołowski.
Tym dziennikarzom ręki nie poda
Paweł Olszewski
rzecznik klubu parlamentarnego PO

Trudno mi to komentować. Nie widziałem tego programu, nie widziałem w jakim kontekście te wypowiedzi padły

Od polityka Platformy oberwało się także dziennikarzom "Gazety Polskiej", "Rzeczpospolitej" i konserwatywnego tygodnika "Uważam Rze". - Podanie ręki nie jest uznaniem. Ale ja się brzydzę na przykład agenta Tomka, Macierewicza, niektórych dziennikarzy: Zaremby, Mazurka, Zalewskiego, Igora Janke. Musiałbym umyć rękę, gdybym ich dotknął - mówił oburzony Niesiołowski. - Przecież te wszystkie Ziemkiewicze, Mazurki to są nieudani politycy, przynajmniej niektórzy z nich. Próbowali w polityce zaistnieć, nie udało się i są na aucie, pisują w tych niszowych pismach - podsumowywał.
Igor Janke
na Twitterze
O, właśnie przeczytałem, że Stefan Niesiołowski brzydzi się mnie. Musiałby umyć rękę, gdyby mnie dotknął. I cóż tu odpowiedzieć?

Niedawno na Twitterze na te słowa odpowiedział jeden z zaatakowanych przez posła publicystów, Igor Janke - szef portalu Salon24.pl. "O, właśnie przeczytałem, że Stefan Niesiołowski brzydzi się mnie. Musiałby umyć rękę, gdyby mnie dotknął. I cóż tu odpowiedzieć? Jednak jeszcze nikt mi nie powiedział, jak dziś Stefan Niesiołowski, że brzydziłby się mnie dotknąć. Kiedy mówiono takie rzeczy w historii?" - napisał. Oburzenia słowami polityka PO nie kryją też inni przedstawiciele środowiska dziennikarskiego. "Niesiołowski, żywy dowód na to, że mężczyźni przechodzą menopauzę. I to dużo ciężej od kobiet" - ironizuje Michał Majewski z "Wprost".
"Nie widziałem tego"
Czy Stefan Niesiołowski nie przekroczył w ten sposób ostatniej granicy? O to postanowiliśmy zapytać rzecznika klubu parlamentarnego PO, Pawła Olszewskiego. W rozmowie z naTemat nie był jednak skory do oceniania postawy doświadczonego klubowego kolegi. - Trudno mi to komentować. Nie widziałem tego programu, nie widziałem w jakim kontekście te wypowiedzi padły - mówi.

Ewa Stankiewicz i środowisko, w którym się obraca to już nie są dziennikarze.

Szczypińska: "Niesiołowski nazwał nas PiS-owskim ścierwem". Niesiołowski: "Kłamią. Robią z siebie męczennice"

Sam dodaje, że nie darzy Ewy Stankiewicz sympatią. - Osobiście również dość sceptycznie podchodzę do działalności pani Stankiewicz. Chociażby za niedawne zachowanie sprzed Stadionu Narodowego, gdzie pikietowała ona przeciwko Rosjanom. To wydaje się być bardzo nie na miejscu - mówi Olszewski. - Tak czy inaczej, nie chciałbym jednak wypowiadać się na temat słów Stefana Niesiołowskiego. Nie widziałem tego programu, nie słyszałem kontekstu i nie jestem w stanie ustosunkować się do tego - podsumowuje.