Użyta technika została zauważona i doceniona przez pracowników Polskiego Związku Judo.
Użyta technika została zauważona i doceniona przez pracowników Polskiego Związku Judo. youtube /Arkadiusz Joachimiak

Trudno o lepszą reklamę, niż kilkusekundowy spot we wszystkich najważniejszych kanałach informacyjnych. Dlatego nie powinno dziwić nikogo, że bijatyka w Sejmie i zastosowana technika judo przez jednego z jej uczestników jest najlepszym prezentem, jaki władze Polskiego Związku judo mogłyby sobie wymarzyć.

REKLAMA
Wydawać by się mogło, że na szarpaninie w Sejmie stracą wszyscy. Działacz Fundacji Dobrego Pasterza, bo w niesławie wyprowadziła go z gmachu Sejmu Straż Marszałkowska. Członek biura prasowego PiS, bo wdał się w bójkę i kto wie, czy nie będzie miał zarzutów o naruszenie nietykalności.
Dziennikarze, bo być może za sprawą bijatyki zostaną jeszcze bardziej ograniczone ich prawa w gmachu na Wiejskiej. Ale Polski Związek Judo tylko zyskuje na wczorajszych wydarzeniach.
Technika harai goshi jest bardzo prosta. Trzeba ściągnąć przeciwnika na swoje plecy, po czym wystawiając jedną nogę przerzucić go przed biodro na ziemię. Prawidłowo wykonany rzut daje na zawodach jodu zwycięstwo przez ippon, czyli odpowiednik nokautu w boksie. Tę technikę zastosował wczoraj działacz fundacji.
A dziś dostaje najwyższe noty na oficjalnym Twitterze Polskiego Związku Judo. Wszyscy chwalą jego technikę i typują go na nowego reprezentanta Polski w judo. Czas pokaże, czy poniedziałkowa bójka nie była przypadkiem początkiem pięknej sportowej kariery. Tymczasem Polski Związek Judo w odniesieniu do bijatyki w Sejmie zaprasza wszystkich chętnych na zajęcia judo. Trudno o lepsze hasło: „Judo może się przydać wszystkim i wszędzie”.

Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl