logo
Fot. Maciej Stanik

To gatunek, który powoli wymiera. Ruszyliśmy szlakiem warszawskich kin studyjnych Większość moich znajomych chodzi do sieciówek - bo bliżej, bo wyświetlają nowości i można kupić popcorn i słodycze. Kina studyjne? To w Warszawie jeszcze jakieś są? Kiedyś było kino Świt, Paradiso, Aviator, Relax, Alchemia… a nie tak dawno również Femina. Jaki los je spotkał, nie trudno odgadnąć. Jednak kilka pozostało i na rynku radzi sobie całkiem nieźle. Pięć z nich znaleźliśmy w centrum Warszawy - zobaczcie sami.

REKLAMA
1. ELEKTRONIK
/ Fot. Maciej Stanik
Znajdujące się na ulicy Generała Zajączka kino Elektronik, trudno przeoczyć - z daleka przyciąga ogromny, neonowy napis (prawdziwy, szumiący neon!) i kolorowe murale. W budynku znajduje się jeszcze Warszawska Szkoła Filmowa wraz z Liceum Filmowym, dlatego przez cały dzień oblepiają je grupki młodzieży. Najbardziej zaangażowani regularnie biorą udział w FILM-MÓWKACH, środowych dyskusjach o kinie i szeroko pojętej sztuce filmowej.
/ Fot. Maciej Stanik
Elektronik stanowi dowód na to, że tego typu instytucje wciąż są potrzebne i mogą pełnić funkcję centrum życia kulturalnego lokalnych społeczności. Kino po wieloletniej przerwie wznowiło działalność 2015 roku w ramach Mazowieckiego Centrum Kultury Medialnej.
Co ma do niego przyciągać? Przede wszystkim duży wybór kina niezależnego i niskie ceny (w poniedziałki i piątki bilet można kupić już za „piątkę”). Wyświetlanych jest zwykle 3 do 5 filmów dziennie. Prócz „Juliety” Almodovara w najbliższym czasie zobaczymy tam między innymi „Nienasyconych” Luca Guadagnino albo będący produkcją własną wychowanków Warszawskiej Szkoły Filmowej dokument pt. „Gintrowski”.
2. KINO KULTURA
/ Fot. Maciej Stanik
W samym sercu Krakowskiego Przedmieścia, po sąsiedzku z Polskim Instytutem Sztuki Filmowej, znajduje się Kino Kultura. Z założenia ma być miejscem promującym filmy polskie i europejskie. Prócz pokazów dla seniorów, warsztatów, konferencji i cyklicznych maratonów filmowych, kino zaprasza na spotkania ze sławami światowego formatu - w Kulturze był już między innymi Martin Scorsese, Paul Mazursky czy Jiří Menzel.
/ Fot. Maciej Stanik
To niewielkie kino studyjne posiada dwie sale. Panie z obsługi zapraszają nas do tej „reprezentacyjnej”. Rzeczywiście, sala z 234 miejscami wygląda na nowoczesną i właśnie szykuje się do kolejnego seansu.
/ Fot. Maciej Stanik
Jednak równie mocno przyciąga ta druga, nieduża sala Rejs - jeszcze w latach 90. znajdowało się tu osobne kino o właśnie takiej nazwie.
3. KINO KC
/ Fot. Maciej Stanik
Do Kina KC, położonego w jednym z budynków Muzeum Narodowego na Nowym Świecie, nie tak łatwo trafić - jeśli się nie wie, gdzie szukać, nie pomogą drogowskazy ani tabliczki informacyjne - tych po prostu brak. A jednak, schodząc do piwnic Muzeum, napotykamy jedną salę kinową i stolik pełniący funkcję kasy - w takiej formie kino działa od 2011 roku.
/ Fot. Maciej Stanik
Nie zobaczymy tu super produkcji, a jedynie starannie wyselekcjonowane kino artystyczne i dokumentalne - między innymi „Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci” Herzoga i kończący trylogię dokument „Królestwo” Jacquesa Perrina.
4. KINO LUNA
/ Fot. Maciej Stanik
Konkurencję sieciówek doskonale znosi położone na Marszałkowskiej Kino Luna - w niemal niezmienionej formie funkcjonuje od lat 60. ubiegłego wieku. O poprzedniej epoce przypomina zresztą nazwa kina, którą zainspirował radziecki program kosmiczny „Łuna”.
/ Fot. Maciej Stanik
Przed Luną ciężko znaleźć skrawek wolnej przestrzeni - kino szczelnie obstawiają autokary. Może sekretem jego sukcesu jest zręczne łączenie w swoim repertuarze produkcji niekomercyjnych i filmowych nowości. Kino ma tylko dwie średniej wielkości sale, ale jego program wypełniony jest po brzegi - znajdziemy tam zarówno najnowszy hit Pixara „Gdzie jest Dory?”, jak i nagrodzony na ostatnim Berlinale dokument „Fuocoammare. Ogień w morzu”.
5. ILUZJON
/ Fot. Maciej Stanik
Ostatnim przystankiem wycieczki szlakiem warszawskich kin studyjnych jest malowniczo położony Iluzjon, a właściwie Iluzjon Filmoteki Narodowej. O to liczące sobie już z górką 60 lat kino studyjne warszawiacy walczyli nie raz i to takimi środkami, jakie były im w danym czasie najbliższe - w latach 90. organizując marsz przeciwko jego przeniesienia z dawnej siedziby kina Śląsk, a w 2008 roku rozpowszechniając w internecie petycję o utrzymanie jego działalności.
/ Fot. Maciej Stanik
Obecnie kino znajduje się w odremontowanym budynku przy ulicy Narbutta, który nota bene był niegdyś siedzibą innego kina studyjnego, Stolica. W Iluzjonie nie znajdziemy popcornu i natarczywych bloków reklamowych, natknąć się tam można za to na Festiwal Filmów Rosyjskich, MFF Watch Docs albo seanse z muzyką na żywo.
/ Fot. Maciej Stanik
Choć z roku na rok ich liczba maleje, kina, które odwiedziliśmy, a także inne, jak Stacja Falenica, Kino Studyjne Ada, kino Muranów, Kinoteka, wciąż cieszą się uznaniem wielbicieli ambitnych filmów.
-Bo można zobaczyć to, czego nie znajdziemy w zwykłym multipleksie, bo publiczność jest nieprzypadkowa, a popcorn i cola nie są głównym daniem podczas seansu - wyjaśnia nam Wojtek, jeden z bywalców takich miejsc. Jeśli zatem nie szukamy konkretnych przebojów sezonu, a po prostu dobrych filmów, takie kina wciąż są najlepszym wyborem.
/ Fot. Maciej Stanik
/ Fot. Maciej Stanik
/ Fot. Maciej Stanik
/ Fot. Maciej Stanik
/ Fot. Maciej Stanik