
– To jest osobliwy ruch prowadzony przez jednego człowieka. Trochę dziwny, nie do zrozumienia, ale takie rzeczy się w historii zdarzają od czasu do czasu. Im szybciej się kończą, tym lepiej – mówi "Wyborczej" Norman Davies, oceniając politykę historyczną rządu.
REKLAMA
Brytyjski historyk w najnowszym wywiadzie odnosi się do ostatniej decyzji ministra kultury o połączeniu Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku z Muzeum Westerplatte. Chodzi o "optymalne wykorzystanie potencjału placówek o zbliżonym profilu działalności przy optymalizacji wydatkowania środków finansowych pochodzących z budżetu państwa"
Davies jest zdania, że tak naprawdę powodem jest fakt, że pomysłodawcą pierwszego był rząd PO. – Więc musi być zmienione, choć jest to absolutnie bez sensu – kwituje. W dalszej części rozmowy porównuje działania PiS do działań komunistycznej władzy. – Prowadzenie polityki historycznej było specjalnością PRL – stwierdza. – Bardzo to przykre, ale widać, że obecnie rządząca partia ma zamiar przebudować całą nowoczesną historię Polski (...). Oni mają radykalne schematy, moim zdaniem bardzo fałszywe wobec tego co wydarzyło się naprawdę – uważa autor cenionych publikacji.
Według Daviesa rząd stoi na granicy popełnienia błędu, wymyślając nową wersję zdarzeń. – (...) Nie widzę, żeby oni trzymali się jakiejś ustalonej tradycji polskiej –mówi. – Oczywiście mają w głowach, że są spadkobiercami Piłsudskiego, ale marszałek Piłsudski by się tym zdziwił. A do tego nie jest to wcale dobra tradycja, bo sanacja była reżimem autorytarnym – dodaje.
Historyk jest jednak daleki od nazywania PiS krzewicielem nacjonalizmu. – To jest osobliwy ruch prowadzony przez jednego człowieka. Trochę dziwny, nie do zrozumienia, ale takie rzeczy się w historii zdarzają od czasu do czasu. Im szybciej się kończą, tym lepiej – dodaje Brytyjczyk, od 2014 roku również obywatel Polski.
źródło: wyborcza.pl
