Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Dziś wieczorem gościem programu "Minęła dwudziesta" miał być były już rzecznikiem MON, Bartłomiej Misiewicz. Miał szansę, by odnieść się do zarzutów korupcyjnych postawionych mu przez dziennikarzy Newsweeka, a także wyjaśnić kontrowersje dotyczące jego niedawnego odznaczenia. Z tej szansy jednak nie skorzystał. Dokładnie o 19.27 odwołał wizytę, a zamiast niego całą sprawę komentował Bartosz Kownacki, wiceminister obrony narodowej.

REKLAMA

Nieobecność byłego rzecznika w studiu Bartosz Kownacki wyjaśniał tym, że z uwagi na zawieszenie w obowiązkach Misiewicz nie chce wypowiadać się jako osoba prywatna. Jednocześnie sugeruje, że zamieszanie wokół Bartłomieja Misiewicza jest w istocie politycznym atakiem na Antoniego Macierewicza. – Są osoby w Polsce, którym nie podoba się to, że Ministerstwo Obrony Narodowej jest uznawane za jedno z najsprawniejszych i najlepszych, i chcieliby je atakować poprzez pana Bartłomieja Misiewicza – powiedział wiceminister.

Chciałbym, by oceniano pracowników MON po czynach, a nie po tym, czy ktoś ma 26 czy 50 lat - bo to nie ma znaczenia.

Bartosz Kownacki

Na uwagę dziennikarza, że łatwiej byłoby mu zadawać pytania samemu zainteresowanemu, ten odpowiedział, że jest przekonany, że będzie jeszcze okazja porozmawiać z samym Bartłomiejem Misiewiczem. -Dziś jest taki moment, w którym musimy jasno pokazać, że popieramy osobę Bartłomieja Misiewicza, zgadzamy się z tym, co robi i będziemy stawali w jego obronie – deklaruje.

Wiceminister odniósł się wprost do wątpliwości związanych z odznaczeniem Misiewicza złotym orderem za zasługi dla obronności kraju.

Pytanie, dlaczego takich kwestii nie podnoszono, kiedy to odznaczenie dostawał Tomasz Zimoch, Marek Niedźwiecki, (..) pan sędzia Stępień. Co oni zrobili dla polskiej obronności? Co oni zrobili dla polskiej armii?

Bartosz Kownacki

Wiceminister zadeklarował też, że może ręczyć za Bartłomieja Misiewicza. - On przez te 10 miesięcy zrobił ogrom pracy dla polskiej obronności, na pewno większy, niż te osoby, które wymieniłem wcześniej. No, może puszczały piosenki wojskowe - kwituje.

W podobnym duchu wiceminister odpierał zarzuty dotyczące działań Misiewicza w Bełchatowie. Przypomnijmy - według "Newsweeka" miał tam proponować radnym PO koalicję z PiS w zamian za zatrudnienie w spółkach. - To insynuacje, tam nie ma żadnych faktów - mówi. Zaznacza też, że Misiewicz planuje pozew sądowy o ochronę dóbr osobistych.