
Krystyna Janda mówiła w studiu TVN o tym, że gdyby lekarze nie pomogli jej z ciążą to już by od dawna nie żyła. Tomasz Terlikowski zinterpretował to na swój sposób i uznał, że aktorka dokonała aborcji. - Pana niewiedza w tych sprawach jest przerażająca – pisze na Facebooku Janda do Terlikowskiego.
REKLAMA
- Nie mówiłam, że miałam aborcje – pisze aktorka. W dalszych słowach swojego postu wyjaśnia, że dwukrotnie miała ciąże pozamaciczne i gdyby nie interwencje lekarzy, to nie żyłaby od kilkudziesięciu lat. _Jest pan człowiekiem pozbawionym wszelkich zasad moralnych – pisze do Terlikowskiego Krystyna Janda i na koniec wyraża nadzieję, że Bóg mu wybaczy wszystko, co dziś Terlikowski robi i mówi.
Krystyna Janda trochę niechcący stała się twarzą protestu kobiet. Na swojej stronie przypomniała wydarzenia sprzed lat, „Długi Piątek” w Islandii, gdy niemal 90 procent kobiet nie poszło do pracy i nie wykonywało żadnych prac domowych. Miało to pokazać rządzącym krajem mężczyznom, że świat bez kobiet nie będzie tak wspaniały i wymusić na nich zmianę prawa i respektowanie praw kobiet. Udało się, pięć lat później Islandia była pierwszym krajem na świecie, w którym kobieta została prezydentem. Dziś Islandia jest stawiana za wzór do naśladowania.
Historia tak się spodobała, że tysiące internautek zaczęły się skrzykiwać, by i w Polsce przeprowadzić strajk kobiet. Ustalono datę, 3 października i od kilku dni coraz to nowe osoby potwierdzają swój udział w proteście. Zrobiła to dziś także Krystyna Janda, która właśnie ogłosiła, że w poniedziałek, właśnie z uwagi na strajk kobiet, spektakle w teatrze „Polonia” nie odbędą się.
Napisz do autora: pawel.kalisz@natemat.pl
