
Co ustaliła wewnętrzna komisja TVN Kamil Durczok nie wie, ponieważ raport jest dla niego tajny. Ma jednak pewność, że domniemanego molestowania z jego strony nikt się nie doszukał. O mobbingu wypowiada się wymijająco. Pyta o granicę między mobbingiem a dyscypliną. W wywiadzie „Newsweeka” Durczok wspomina zamknięty rozdział swojego życia.
REKLAMA
Kamil Durczok wspomina, że kiedy wybuchła afera długo nie był w stanie oglądać telewizji. Jeżeli miał włączony ekran to najczęściej leciały programy kulinarne. Z czasem emocje zaczęły opadać. Po pół roku miał już odwagę włączyć Polsat, ale TVN omijał.
Przez pół roku nie oglądał telewizji
– A potem przyszedł czas, że mi to zobojętniało i mogłem już spokojnie oglądać wszystko: „Wydarzenia”, „Fakty”, „Wiadomości” i wieczorną publicystykę – mówi Durczok. Wspomina ostatni program jaki prowadził. Rozmawiał z Grzegorzem Schetyną, tuż po publikacji „Wprost”. Nie wiedział, że prowadzi ostatni raz. Informatorzy tygodnika oskarżali go o mobbing i molestowanie. Były doniesienia o narkotykach w jego mieszkaniu.
– A potem przyszedł czas, że mi to zobojętniało i mogłem już spokojnie oglądać wszystko: „Wydarzenia”, „Fakty”, „Wiadomości” i wieczorną publicystykę – mówi Durczok. Wspomina ostatni program jaki prowadził. Rozmawiał z Grzegorzem Schetyną, tuż po publikacji „Wprost”. Nie wiedział, że prowadzi ostatni raz. Informatorzy tygodnika oskarżali go o mobbing i molestowanie. Były doniesienia o narkotykach w jego mieszkaniu.
– Wiedziałem, że nie byłem święty. I wiem, co robiłem. Wiem, czy byłem dobrym mężem, czy nie. Był czas, kiedy w ogóle nie byłem mężem. Nie będę w to właził, bo to są moje prywatne sprawy. Robiłem, co chciałem – mówi.
Podkreśla, że wewnętrzna komisja TVN żadnego molestowania mu nie udowodniła. Narkotyków nigdy nie brał. O mobbingu jednak wypowiada się już ostrożniej. Pyta dziennikarkę o granicę między mobbingiem a ostrym egzekwowaniem dyscypliny.
Nie chciał nikogo zniszczyć
– Nigdy nie miałem planu, by kogokolwiek zniszczyć. Z pewnością nie byłem szefem idealnym. Dziś trochę lepiej rozumiem, że nawet w tak zaangażowanym, odpornym na pracę pod presją czasu i stresu zespole jak „Fakty” nie każdy musi podzielać punkt widzenia szefa - zwierza się.
– Nigdy nie miałem planu, by kogokolwiek zniszczyć. Z pewnością nie byłem szefem idealnym. Dziś trochę lepiej rozumiem, że nawet w tak zaangażowanym, odpornym na pracę pod presją czasu i stresu zespole jak „Fakty” nie każdy musi podzielać punkt widzenia szefa - zwierza się.
Durczok wynajął biegłego sądowego, który przeprowadził badanie wykrywaczem kłamstw. Opinia była jednoznaczna: na wszystkie kluczowe pytania, które mu zadano, odpowiadał zgodnie z prawdą.
– Chciałem przynieść coś, co zaświadcza o mojej niewinności. Warto było. Nie zapomnę min członków komisji, jak trzasnąłem tym wydrukiem z wariografu o stół. Zbierali szczęki z podłogi. Fajne to było. Bardzo – żartuje.
Dla prezesa był wpisem w Excelu
Dlaczego TVN z taką łatwością się go pozbył, po tym jak przez lata płacił mu dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie? Były pracownik stacji twierdzi, że nowy prezes, którego określa konsekwentnie jako „człowieka o szwajcarskim pochodzeniu” uznał, że ten mu się po prostu nie kalkuluje. Durczok twierdzi, że był dla niego wyłącznie pozycją w tabelce Excela.
Dlaczego TVN z taką łatwością się go pozbył, po tym jak przez lata płacił mu dziesiątki tysięcy złotych miesięcznie? Były pracownik stacji twierdzi, że nowy prezes, którego określa konsekwentnie jako „człowieka o szwajcarskim pochodzeniu” uznał, że ten mu się po prostu nie kalkuluje. Durczok twierdzi, że był dla niego wyłącznie pozycją w tabelce Excela.
Wtedy napisał list do kolegów z „Faktów”, w którym tłumaczył, że nie ma prawa niszczyć tego co zbudowali wspólnie, aby egoistycznie trwać na stanowisku. Chociaż miał poczucie krzywdy, a oskarżenia uważał za bezpodstawne, najważniejsze były dokonania ostatnich 9 lat.
– Nie miałem wątpliwości, że należy im się to wyjaśnienie – mówi.
Tymczasem w Katowicach rusza jego portal, który ma być telewizją nowej ery. Ujęcia z dronów, kamer rozstawionych w mieście. Kamil Durczok oficjalnie w Katowicach zaprezentował swoje "medialne dziecko", czyli Silesion.pl.
Cały wywiad z Kamilem Durczokiem w najnowszym numerze tygodnika "Newsweek Polska"
