Isabelle Caro, modelka chorująca na anoreksję, była główną twarzą walki z tą chorobą. Caro zmarła w 2010 roku.
Isabelle Caro, modelka chorująca na anoreksję, była główną twarzą walki z tą chorobą. Caro zmarła w 2010 roku. Fot. Guardian.co.uk / http://www.guardian.co.uk/society/2010/dec/30/isabelle-caro-dies-model-anorexia

Brytyjski sąd ogłosił kontrowersyjny wyrok. Kobietę, znaną jako "E", cierpiącą na "ciężki przypadek" anoreksji będzie można od tej pory karmić na siłę. Zdaniem sędziego, straciła zdolność do podejmowania ważnych decyzji. Czy w Polsce, gdzie anoreksja jest dużym problem, mógłby zapaść taki wyrok?

REKLAMA
Londyński sędzia Peter Jackson przyznał, że 32-letnia "E" ma też inne problemy zdrowotne. Gdy argumentował swoją decyzję, stwierdził, że bardzo trudno było mu podjąć taką decyzję. - Po raz pierwszy w mojej karierze spotkałem się z sytuacją, gdy terapia mająca na celu uratować życie, nie była w najlepszym interesie poszkodowanej, która pomimo, że straciła zdolność podejmowania ważnych decyzji, jest w pełni świadoma swojej sytuacji - mówi sędzia Jackson. Wyrok jest prawomocny i "w jej najlepszym interesie jest, by karmiono ją, nawet pod przymusem, jeśli to konieczne". Przypomina, że jest wciąż szansa na ratunek dla "E".

Poświęcić miesiąc seksu za idealne ciało na lato? Akcja odchudzanie przed sezonem bikini ruszyła na dobre
Kobieta była leczona w lokalnym szpitalu.Terapia miała charakter łagodzący, jej celem było pozwolenie "E" umrzeć w komfortowych warunkach. Jak podaje The Huffington Post anorektyczka jest byłą studentką prawa, zaczęła kontrolować swoje jedzenie w wieku 11 lat. Jej Wskaźnik Masy Ciała (BMI), ostatnio mierzony wynosił 11,3. U zdrowej osoby współczynnik ten wynosi 20. Dodatkowo nadużywała alkoholu, by poradzić sobie z manią chudnięcia.
Jej sprawa trafiła do sądu w niewyjaśnionych okolicznościach. "Lokalna władza", bliżej niezidentyfikowana, napisała o sytuacji, sugerując, że sąd powinien zbadać przypadek anorektyczki.

Jest wyjątkową osobą, jej życie ma wartość. Ona jeszcze tego nie widzi, ale może zobaczy w przyszłości - mówi sędzia, argumentując swoją decyzję CZYTAJ WIĘCEJ


Anoreksja po polsku
W Polsce anoreksja jest problemem. Zdaniem specjalistów, dużym problemem. - Wydaje mi się, że nasila się kwestia zaburzeń żywienia. Ale mam wrażenie, że jesteśmy bardziej świadomi, dostrzegamy problem - mówi Zuzanna Kastelaniec, psychoterapeuta z Centrum Psychoterapii Ben, która pracuje z osobami dotkniętymi anoreksją. - Często znajomi takiej osoby szukają porady, zauważają jej stan i chcą pomóc, nie zawsze ciągnie się chorych na siłę - dodaje. To dobrze rokuje na przyszłość.
Karmienie kogoś na siłę to sposób? "E" uda się w ten sposób uratować? - To pytanie filozoficzne, czy pozwolić komuś umrzeć, czy nie. Należy zaznaczyć, że gdy chora jest w bardzo zaawansowanym stadium, nie powinna być objęta terapią psychologiczną. Wtedy taką osobę trzeba hospitalizować - mówi psychoterapeuta. Dodaje, że oczywiście trzeba ją wtedy karmić kroplówkami, bo pozostawieni sami sobie dążą do śmierci. - Dożywianie jest ważne, dopóki nie poczuje, że chce żyć. Ale karmienie na siłę, w skrajnych przypadkach stosując przemoc niczego nie załatwi, jest tylko czasowe - mówi Kastelaniec.
Walka z anoreksją jest bardzo skomplikowana. - Można chorych leczyć farmakologicznie oraz psychiatrycznie. Każdy psychoterapeuta powinien współpracować z psychiatrą, który zająłby się lekami oraz kontrolą ciała chorej osoby - mówi Zuzanna Kastelaniec. Dodaje, że anoreksja może być powodowana wieloma czynnikami, a najgorszą jej zmorą jest oczywiście poczucie bycia grubym. - Osoby dotknięte anoreksją cofają się w rozwoju, chora w zaawansowanym stadium jest apatyczna, trzeba ją karmić jak niemowlaka - wyjaśnia. Przekonuje, że anorektycy nie widzą problemu, a raczej widzą go na odwrót - są chude, a im wydaje się, że są grube. Dopiero w trakcie terapii ich percepcja się poszerza, zaczynają walczyć ze sobą.

Nie wiem, czy mam anoreksję. Z pewnością byłam chora, gdy ważyłam 29 kilogramów, ale teraz wyglądam już normalnie, ważę 38 kilo i nie zamierzam więcej przytyć. Nie wchodzę w swoje ubrania i obco się czuję we własnym ciele. Najchętniej zrzuciłabym chociaż 3 kilo, ale boję się, że wtedy znów położą mnie na oddziale psychiatrycznym i będą tuczyć jak gęś. A tego nie zniosę. Wolę umrzeć! Wiem, że cały ten smutek siedzi gdzieś głęboko we mnie, jeszcze parę lat wcześniej próbowałam tam dotrzeć, zrozumieć. Nie udało się. Teraz już mi się nie chce, nie mam siły - pisze jedna z anorektyczek CZYTAJ WIĘCEJ


Anoreksja dotyka także mężczyzn. Eksperci przyznają, że to około 5 proc. leczonych przez nich przypadków. Panuje jednak przekonanie, że to kobiece schorzenie, stąd wielu "manorektyków" może się ukrywać. W męskiej odmianie jest bardziej obsesyjna.

Takie rzeczy tylko w Anglii
Czy w Polsce taki wyrok byłby możliwy? Okazuje się, że nie. - Taki wyrok nie mógłby zapaść, gdyż nie widzę tu podstawy prawnej, na którą mógłby powołać się sąd - mówi w rozmowie z naTemat Tomasz Gołębiowski, prawnik. - W Polsce, żeby sędzia wydał takie orzeczenie, musi być jakiś przepis. Każdy wyrok zaczyna się od słów "na podstawie artykułu, paragrafu" itp. Brakuje konkretnego przepisu, który by regulował kwestię "karmienia na siłę" - mówi prawnik.

Polskie dzieci w czołówce najbardziej otyłych. Rodzice robią z nich grubasów. Jak uchować dziecko od nadwagi?
W Wielkiej Brytanii jest inaczej regulowane, dlatego taki wyrok był tam możliwy. - Prawo brytyjskie i prawo polskie są bardzo odmienne. U nas musi być podstawa prawna. Brytyjski sąd jest bardziej elastyczny. Działa na podstawie precedensu, logiki. Może w wyroku paść sformułowanie "sądowi się wydaje" - tłumaczy Tomasz Gołębiowski. Dodaje, że dzięki temu zapadają tam wyroki, które nam wydają się dziwne. - Jakiś prawnik lub sędzia znajduje sobie orzeczenie sądowe sprzed dwustu lat i może się na nie powołać. Brytyjskie sądy są bardzo specyficzne - przekonuje prawnik.