
Chodzi o to, by pracodawcy przestali patrzeć na swoich pracowników jak na pozycję w excelu. Tak swój wpis na Facebooku tłumaczy Michał Ostrowidzki, który wczoraj wrócił do pracy po 4 miesiącach urlopu rodzicielskiego. Wrócił i... po paru minutach dostał wypowiedzenie.
Prywatny biznes rządzi się oczywiście swoimi prawami i pracodawcy w dużym stopniu sami ustalają reguły obowiązujące w ich firmach. Mam jednak szczerą nadzieję, że niektórzy z nich zaczną postrzegać swoich pracowników nie jako pozycje w excelu, które generują x procent targetu, a jako ludzi z krwi i kości, których warto traktować po partnersku.
Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl
