Jeszcze do niedawna syn Leopolda Tyrmanda, Matthew, pracował dla Witolda Waszczykowskiego, ministra spraw zagranicznych w rządzie PiS.
Jeszcze do niedawna syn Leopolda Tyrmanda, Matthew, pracował dla Witolda Waszczykowskiego, ministra spraw zagranicznych w rządzie PiS. fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

– Matthew Tyrmand? Żeruje na nazwisku ojca. W USA był nikim, tutaj jest synem Tyrmanda – mówi X. Nazwiska nie poda, bo młody Tyrmand jest mściwy. Jak ktoś mu się narazi, niszczy go w mediach społecznościowych. – Nazywamy go z tego powodu Mafju – to wypowiedź, która zaczyna tekst Renaty Kim w nowym wydaniu "Newsweeka".

REKLAMA
Mściwość Matthew przewija się w wypowiedziach kilku rozmówców cytowanych przez Renatę Kim. Prawie nikt, z obawy przed jego zemstą w mediach społecznościowych, nie chce wypowiadać się pod nazwiskiem.
Wyjątkiem jest Agnieszka Pomaska, posłanka Platformy Obywatelskiej, która mówi, że od czasu, gdy wystąpiła z Matthew w jednym programie telewizyjnym, spotyka się z jego strony z regularnymi zaczepkami. Inni, nawet pozytywnie nastawieni do pis-owskich poglądów mężczyzny, obawiają się powiedzieć cokolwiek pod nazwiskiem z obawy przed hejtem.
O tym, jak kultową i ważną postacią w Polsce był Leopold Tyrmand, jego mieszkający w Stanach syn Matthew miał się dowiedzieć w 2008 roku. Do Polski przyleciał po raz pierwszy na kilka dni przed katastrofą smoleńską. W Stanach stracił pracę na Wall Street.
Dobra passa Matthew zaczęła się w Polsce, gdzie jako syn swojego ojca szybko zagościł na salonach. Jest gorliwym zwolennikiem partii Prawo i Sprawiedliwość. Kilka dni temu został zwolniony z funkcji doradcy ministra Witolda Waszczykowskiego w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, gdy dziennikarz Henry Foy ujawnił, że Matthew napisał tekst dla gazety Donalda Trumpa, skrajnie prawicowej „Britebart”, w którym skrytykował "Żydówkę" Anne Applebaum.
Więcej w najnowszym wydaniu Newsweeka.
logo
fot. Newsweek Polska