
– W grudniu ubiegłego roku zmienił się w Polsce ustrój. A przynajmniej poważnie zmutował. Ustawami o Trybunale Konstytucyjnym Prawo i Sprawiedliwość zlikwidowało trójpodział władzy i przeszło od demokracji do dyktatury – mówi Jerzy Stuhr w wywiadzie dla najnowszego "Newsweeka".
"Zarazili Polskę bezwstydem Wybitny artysta w rozmowie o patriotyzmie i polityce w dzisiejszych czasach nie szczędzi też ostrej krytyki prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Jerzy Stuhr nazywa go "trybikiem w partyjnej machinie Jarosława Kaczyńskiego". Ocenia, iż prezydent Duda zamienił rolę strażnika konstytucji na funkcję strażnika dyktatów prezesa Prawa i Sprawiedliwości.
Samego Jarosława Kaczyńskiego rozmówca "Newsweeka" nie boi się natomiast porównywać do Adolfa Hitlera. Zdaniem Jerzego Stuhra, prezes PiS upodabnia się do przywódcy III Rzeszy tym, jak manewruje ludźmi. – Hitler też miał tę umiejętność. Wiedział, jak dobrać. Jak od siebie uzależnić. Jak uwikłać. Zbuntowałeś się? Myślisz, że ja cię do więzienia wsadzę? Nie, chodź, mam dla ciebie specjalne zadanie, tylko jak podskoczysz, to ci wyciągnę takie rzeczy, że jesteś na całe życie skończony – tłumaczy.
W wywiadzie udzielonym Aleksandrze Pawlickiej artysta opisuje też, na czym polega różnica między ludźmi tzw. "dobrej zmiany" a ich przeciwnikami.
Jerzy Stuhr
dla "Newsweeka"

"Mógłbym zostać prezydentem..." Najnowszy wywiad dla tygodnika "Newsweek" to nie pierwsza ostra krytyka obecnej władzy, na którą zdecydował się Jerzy Stuhr. Już kilka miesięcy temu artysta głośno oburzał się na fakt, iż Jarosław Kaczyński rządzi nie pełniąc żadnej z najwyższych funkcji państwowych. – Mówi się, że rządzi Kaczyński. Ale jakim prawem? I to jest rządzenie bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Bo oficjalnie rządzą przecież inni. A Jarosław Kaczyński jest posłem – mówił w rozmowie z Wirtualną Polską.
Jerzy Stuhr nie zostawił też suchej nitki na planach PiS, by stworzyć hollywoodzką superprodukcję na temat historii Polski. – To są śmieszne projekty. Ja wiem, ile to powinno kosztować, żeby się nie ośmieszyć. Proszę zobaczyć, jak się zbłaźnili Włosi filmem o Sobieskim – oceniał na łamach "Gazety Wyborczej".
Za tę nieustanną krytykę "dobrej zmiany" Jerzy Stuhr już raz słono zapłacił. W czerwcu Telewizja Polska zdecydowała o zerwaniu z nim współpracy przy produkcji spektaklu "Las", którą Stuhr reżyserował.
W jednym ze wspomnianych wywiadów Jerzy Stuhr wyjaśniał, dlaczego teatru i filmu nie zamierza jednak zamieniać na politykę, choć tak chętnie ją komentuje. – Nie idę w politykę, bo wiem, że mam tę broń, że umiem mamić ludzi. Jak ja bym się tak dobrze zakręcił, to mógłbym zostać prezydentem... – stwierdził.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
źródło: "Newsweek"
