
– W grudniu ubiegłego roku zmienił się w Polsce ustrój. A przynajmniej poważnie zmutował. Ustawami o Trybunale Konstytucyjnym Prawo i Sprawiedliwość zlikwidowało trójpodział władzy i przeszło od demokracji do dyktatury – mówi Jerzy Stuhr w wywiadzie dla najnowszego "Newsweeka".
Wybitny artysta w rozmowie o patriotyzmie i polityce w dzisiejszych czasach nie szczędzi też ostrej krytyki prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Jerzy Stuhr nazywa go "trybikiem w partyjnej machinie Jarosława Kaczyńskiego". Ocenia, iż prezydent Duda zamienił rolę strażnika konstytucji na funkcję strażnika dyktatów prezesa Prawa i Sprawiedliwości.
(...) My jesteśmy z kultury wstydu. Nie robimy pewnych rzeczy, bo nie chcemy się potem za siebie wstydzić. A dla ludzi „dobrej zmiany” to żaden problem. Czy pan wiceminister od widelca się wstydzi? Nie sądzę. Rąbnął głupotę roku, obraził Francuzów, ośmieszył Polaków i chodzi dumny jak paw. Bo wszyscy o nim mówią już drugi tydzień. A ta pani, która nazwała sędziów Sądu Najwyższego grupą kolesi, to czy ona się wstydzi? Zdaje się, że pełni jakąś zaszczytną funkcję w swojej partii, jest rzecznikiem? A pan od dyplomacji, który o Komisji Weneckiej powiada, że nie życzy sobie jej wycieczek do naszego kraju? Czy on się wstydzi? Albo pan, który twierdzi, że Amerykanie mogą się uczyć od nas demokracji. Jest ministrem obrony naszego kraju. No skoro tak, to każdą głupotę można u nas powiedzieć bez mrugnięcia powieką. Ta władza zaraziła nam Polskę bezwstydem.
Najnowszy wywiad dla tygodnika "Newsweek" to nie pierwsza ostra krytyka obecnej władzy, na którą zdecydował się Jerzy Stuhr. Już kilka miesięcy temu artysta głośno oburzał się na fakt, iż Jarosław Kaczyński rządzi nie pełniąc żadnej z najwyższych funkcji państwowych. – Mówi się, że rządzi Kaczyński. Ale jakim prawem? I to jest rządzenie bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Bo oficjalnie rządzą przecież inni. A Jarosław Kaczyński jest posłem – mówił w rozmowie z Wirtualną Polską.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
