Jerzy Stuhr nie szczędzi krytyki pod adresem PiS w najnowszym wywiadzie, którego udzielił tygodnikowi "Newsweek".
Jerzy Stuhr nie szczędzi krytyki pod adresem PiS w najnowszym wywiadzie, którego udzielił tygodnikowi "Newsweek". Fot. Łukasz Głowala / Agencja Gazeta

– W grudniu ubiegłego roku zmienił się w Polsce ustrój. A przynajmniej poważnie zmutował. Ustawami o Trybunale Konstytucyjnym Prawo i Sprawiedliwość zlikwidowało trójpodział władzy i przeszło od demokracji do dyktatury – mówi Jerzy Stuhr w wywiadzie dla najnowszego "Newsweeka".

REKLAMA
"Zarazili Polskę bezwstydem
Wybitny artysta w rozmowie o patriotyzmie i polityce w dzisiejszych czasach nie szczędzi też ostrej krytyki prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Jerzy Stuhr nazywa go "trybikiem w partyjnej machinie Jarosława Kaczyńskiego". Ocenia, iż prezydent Duda zamienił rolę strażnika konstytucji na funkcję strażnika dyktatów prezesa Prawa i Sprawiedliwości.
Samego Jarosława Kaczyńskiego rozmówca "Newsweeka" nie boi się natomiast porównywać do Adolfa Hitlera. Zdaniem Jerzego Stuhra, prezes PiS upodabnia się do przywódcy III Rzeszy tym, jak manewruje ludźmi. – Hitler też miał tę umiejętność. Wiedział, jak dobrać. Jak od siebie uzależnić. Jak uwikłać. Zbuntowałeś się? Myślisz, że ja cię do więzienia wsadzę? Nie, chodź, mam dla ciebie specjalne zadanie, tylko jak podskoczysz, to ci wyciągnę takie rzeczy, że jesteś na całe życie skończony – tłumaczy.
W wywiadzie udzielonym Aleksandrze Pawlickiej artysta opisuje też, na czym polega różnica między ludźmi tzw. "dobrej zmiany" a ich przeciwnikami.
Jerzy Stuhr
dla "Newsweeka"

(...) My jesteśmy z kultury wstydu. Nie robimy pewnych rzeczy, bo nie chcemy się potem za siebie wstydzić. A dla ludzi „dobrej zmiany” to żaden problem. Czy pan wiceminister od widelca się wstydzi? Nie sądzę. Rąbnął głupotę roku, obraził Francuzów, ośmieszył Polaków i chodzi dumny jak paw. Bo wszyscy o nim mówią już drugi tydzień. A ta pani, która nazwała sędziów Sądu Najwyższego grupą kolesi, to czy ona się wstydzi? Zdaje się, że pełni jakąś zaszczytną funkcję w swojej partii, jest rzecznikiem? A pan od dyplomacji, który o Komisji Weneckiej powiada, że nie życzy sobie jej wycieczek do naszego kraju? Czy on się wstydzi? Albo pan, który twierdzi, że Amerykanie mogą się uczyć od nas demokracji. Jest ministrem obrony naszego kraju. No skoro tak, to każdą głupotę można u nas powiedzieć bez mrugnięcia powieką. Ta władza zaraziła nam Polskę bezwstydem.

logo
Cały wywiad z Jerzym Stuhrem znajdziecie w najnowszym wydaniu tygodnika "Newsweek".
"Mógłbym zostać prezydentem..."
Najnowszy wywiad dla tygodnika "Newsweek" to nie pierwsza ostra krytyka obecnej władzy, na którą zdecydował się Jerzy Stuhr. Już kilka miesięcy temu artysta głośno oburzał się na fakt, iż Jarosław Kaczyński rządzi nie pełniąc żadnej z najwyższych funkcji państwowych. – Mówi się, że rządzi Kaczyński. Ale jakim prawem? I to jest rządzenie bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Bo oficjalnie rządzą przecież inni. A Jarosław Kaczyński jest posłem – mówił w rozmowie z Wirtualną Polską.
Jerzy Stuhr nie zostawił też suchej nitki na planach PiS, by stworzyć hollywoodzką superprodukcję na temat historii Polski. – To są śmieszne projekty. Ja wiem, ile to powinno kosztować, żeby się nie ośmieszyć. Proszę zobaczyć, jak się zbłaźnili Włosi filmem o Sobieskim – oceniał na łamach "Gazety Wyborczej".
Za tę nieustanną krytykę "dobrej zmiany" Jerzy Stuhr już raz słono zapłacił. W czerwcu Telewizja Polska zdecydowała o zerwaniu z nim współpracy przy produkcji spektaklu "Las", którą Stuhr reżyserował.
W jednym ze wspomnianych wywiadów Jerzy Stuhr wyjaśniał, dlaczego teatru i filmu nie zamierza jednak zamieniać na politykę, choć tak chętnie ją komentuje. – Nie idę w politykę, bo wiem, że mam tę broń, że umiem mamić ludzi. Jak ja bym się tak dobrze zakręcił, to mógłbym zostać prezydentem... – stwierdził.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl

źródło: "Newsweek"