Zaczęło się od źle zaparkowanego radiowozu, skończyło na kajdankach i areszcie. Mieszkaniec Szczecina zadarł z policją. Zdjęcie jest tylko ilustracją.
Zaczęło się od źle zaparkowanego radiowozu, skończyło na kajdankach i areszcie. Mieszkaniec Szczecina zadarł z policją. Zdjęcie jest tylko ilustracją. Fot. Tomasz Pietrzyk / Agencja Gazeta

W centrum Szczecina na chodniku stał policyjny radiowóz i blokował przejście dla pieszych. Zauważył to przechodzień, pan Wojciech, który postanowił to nagrać. Szybko przekonał się , że z policją nie ma co zadzierać. Wkrótce został powalony na ziemię, skuty i trafił na 30 godzin do aresztu.

REKLAMA
Radiowóz bez wątpienia stał na chodniku z naruszeniem przepisów, bo nie miał włączonych sygnałów świetlnych czy dźwiękowych. Jak relacjonuje telewizja TVN24, przechodzący ulicą pan Wojciech postanowił to nagrać. Wtedy z bramy wybiegła policjantka, wsiadła do auta i szybko odjechała. A po chwili pojawili się nieumundurowani funkcjonariusze , którzy zażądali od pana Wojciecha, by się wylegitymował.
I tu pojawiają się rozbieżności w relacjach. Pan Wojciech twierdzi, że zachowywał się spokojnie i kulturalnie, a nie chciał dać się wylegitymować, bo i policjanci się nie wylegitymowali. Policja twierdzi, że mężczyzna się awanturował, był agresywny i wulgarny wobec funkcjonariuszy. Autor filmu z nieprawidłowo zaparkowanym radiowozem na własnej skórze poznał, co to są "środki przymusu bezpośredniego" i spędził ponad dobę za kratami.
Teraz szczecińska komenda prowadzi dwa postępowania: jedno dotyczy znieważenia funkcjonariuszy przez autora filmu, drugie ma wyjaśnić, czy policjanci mieli prawo pana Wojciecha skuć i zatrzymać.
podkom. Mirosława Rudzińska
KWP Szczecin

Nie ma zakazu nagrywania interweniujących funkcjonariuszy, niemniej jednak należy pamiętać, że nie wolno im przeszkadzać. Jeden z tych mężczyzn zachowywał się wulgarnie wobec policjantki, doszło do znieważenia funkcjonariusza. W związku z tym został zatrzymany przez policjantów z wydziału kryminalnego i usłyszał zarzuty.

tvn24.pl
Nagrywanie policjantów przy pracy nie jest zakazane, ale mundurowi nie kryją, że nieraz ich to denerwuje. Rozmawialiśmy w naTemat z policjantką, która narzekała, że dziś jest mnóstwo "odważnych", którzy wyciągają komórkę, nagrywają, a potem publikują to w internecie. Ale gdy czasem policji wypadałoby pomóc, wtedy odważnych brakuje.
źródło: TVN24