
Cristiano Ronaldo ma za sobą nad wyraz udany sezon w Primiera Division. Chociaż przegrał pojedynek o koronę króla strzelców La Liga z Leo Messim, to zdobycie przez niego 46 goli trudno określić słabym wynikiem. Ponadto jego Real Madryt doszedł do półfinału Ligi Mistrzów i wrócił na piłkarski szczyt w Hiszpanii, detronizując dominującą od trzech lat drużynę FC Barcelony. Nic dziwnego, że portugalscy fani z nadzieją patrzyli na szanse swojej reprezentacji na Euro 2012. Mając w składzie takiego asa, jak Ronaldo, doprawdy trudno nie być optymistą.
REKLAMA
Historia zna wiele przypadków słabych reprezentacji, posiadających jedną wielką gwiazdę, która rozbudza nadzieję swoich rodaków. Tak było chociażby z Ryanem Giggsem i kadrą Walii, Dwightem Yorkiem z Trynidadu i Tobago, czy nawet Royem Keanem i narodowym zespołem Irlandii.
Portugalię trudno porównywać do wspomnianych nacji, ponieważ nie jest ona piłkarskim słabeuszem. Drużyna Paolo Bento to nie tylko Cristiano Ronaldo. Grają w niej przecież tacy zawodnicy jak Pepe i Fabio Coentrao z Realu Madryt, Nani z Manchesteru United, Ricardo Quaresma - gracz Besiktasu Stambuł, czy wreszcie triumfator Ligi Mistrzów z Chelsea, Raul Meireles.
Jednak, gdy Portugalia przegrała pierwszy mecz na Euro z reprezentacją Niemiec, to Cristiano zebrał największe cięgi. Nikt nie widział tego, że słabo zagrał cały zespół, że Niemcy byli zwyczajnie lepszą drużyną. Wszyscy oczekiwali wytłumaczenia, dlaczego as Realu sam nie wygrał tego spotkania?
- Co się dzieje z Ronaldo? - pytał komentator radia Renescenca. Głosu w sprawie nie zabrał wówczas Paolo Bento, który na pomeczowej konferencji powiedział jedynie, że jego zespół nie ustępował rywalom i należał im się co najmniej remis.
W drugim spotkaniu na turnieju Portugalia szczęśliwie wygrała z Duńczykami. Pomimo korzystnego wyniku, Ronaldo znów oberwał od portugalskich dziennikarzy. Correio da Manha napisał: "Cristiano jest najlepszy na świecie, ale nie z Portugalią". Dużo dalej poszedł dziennik Record, który pozwolił sobie na niesmaczny żart, że gdyby nie zwycięska bramka Silvestre Vareli w 87' minucie spotkania, "Ronaldo zostałby w kraju ukrzyżowany".
Dziennikarze zarzucali Cristiano przede wszystkim to, że nie zawsze podejmował słuszne decyzje, że często grał indywidualnie zamiast kierować się dobrem zespołu. Zapomnieli chyba, że taka jest właśnie rola gwiazd. Oni mają widzieć więcej, grać lepiej, ale także próbować trudniejszych zagrań. Kto, jak nie Ronaldo miał wziąć na siebie odpowiedzialność za grę, gdy nie szło całemu zespołowi? W pierwszy dwóch meczach mu nie wyszło, ale dobry występ w trzecim sprawi, że cała Portugalia będzie chciała nosić go na rękach.
Taka jest rola wielkich piłkarzy. Są obwiniani za porażki swoich zespołów nawet wtedy, gdy sami prezentują się najgorzej. Ronaldo może uciec spod krytyki swoich rodaków tylko w jeden sposób - zagrać dziś dobry mecz z Holandią. Portugalia ma duże szanse na wyjście z grupy B, nazywanej grupą śmierci. Aby nie martwić się o wynik meczu Dania-Niemcy, musi pokonać Holandię. Jednak nawet, gdyby w spotkaniu na stadionie w Charkowie padł remis, Portugalia awansuje, gdy punktami podzielą się Duńczycy z Niemcami. Awans do ćwierćfinału na pewno wpłynąłby pozytywnie na opinię fanów o Ronaldo.