Terlikowski uważa, że kobieta z problemami zdrowotnymi, która żałuje, że jej matka nie przerwała ciąży, została wykorzystana przez zwolenników legalności aborcji. Kobieta zaprzecza.
Terlikowski uważa, że kobieta z problemami zdrowotnymi, która żałuje, że jej matka nie przerwała ciąży, została wykorzystana przez zwolenników legalności aborcji. Kobieta zaprzecza. Fot. Adam Kozak / AG

Kobieta z problemami zdrowotnymi, z - jak sama to określa - "trudnej ciąży”, przyznała w Polsat News, że wolałaby, by jej matka zdecydowała się na aborcję. W programie "Skandaliści” opowiedziała swoja historię Tomaszowi Terlikowskiemu, przeciwnikowi legalności zabiegu. "Została wykorzystana” stwierdził katolicki publicysta na Facebooku. Kobieta ostro zaprzecza.

REKLAMA
— Miałam być abortowana, i pan pewnie uważa, że to jest świetnie, że nie zostałam. Ja i wiele innych osób mamy ogromny problem z tym, że się jednak urodziliśmy, ponieważ wytwarza to problemy na ogromną skalę — powiedziała pani Agnieszka podczas programu "Skandaliści” w Polsat News.
Kobieta, która ma poważne kłopoty ze zdrowiem, opowiedziała o swoich problemach. O okrucieństwie, jakiego doznawała jako dziecko i o tym, jak trudno jest sobie poradzić sobie psychicznie z jej sytuacją.
Tomasz Terlikowski odpowiedział, że pani Agnieszka musi wiedzieć, "ile dobra, piękna, wspaniałych rzeczy wywołało jej cierpienie”. — Pani Agnieszka może być w tym programie i mówić o swoim problemie dlatego, że żyje — skomentował publicysta.
W późniejszym wpisie na Facebooku stwierdził też, że dziewczyna została wykorzystana przez pewne środowisko po to, by usprawiedliwić zabijanie innych dzieci.
Na takie przedstawienie sprawy pani Agnieszka zdecydowanie się nie zgadza i zwraca się do niego na Facebooku. — Szanowny Panie Redaktorze (używam tej formy z szacunku dla Człowieka, którym jest Pan, a którym NIE JEST płód), chciałabym Pana poinformować, że NIE zostałam wykorzystana, że ani wspaniała Pani Agnieszka Gozdyra, ani żadna inna osoba nie próbowała mnie zmuszać ani namawiać do wzięcia udziału w programie. Wręcz przeciwnie - wiele osób, które znają moją wrażliwość, próbowały mnie od tego odwieść — pisze kobieta.
Mimo to wzięła udział w programie, ponieważ chciała "spojrzeć w twarz, choćby z daleka, Człowieka, który uważa się za lepszego od innych, za autorytet w sprawach życia, śmierci, wiary i miłości”.
Kobieta przedstawiła też Terlikowskiemu prośbę. — Panie Redaktorze, serdecznie Pana proszę, aby nie wybielał Pan własnego sumienia Wiarą, Miłością, cierpieniem i "Słowem Bożym", o którym nie ma Pan pojęcia. Również jestem chrześcijanką i większość pańskich wypowiedzi wydaje się być wysoce niestosowna. Chętnie podejmę z Panem dalszą dyskusję, o ile nie zamierza się Pan podpierać Biblią, ponieważ nawet tam jest napisane, aby wystrzegać się uczonych w Piśmie — napisała kobieta na Facebooku.
źródło: polsatnews.pl