Paweł Zalewski
Paweł Zalewski Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta

Paweł Zalewski w rozmowie z naTemat przyznaje, że nie wróży nowemu rządowi w Grecji długiego okresu funkcjonowania. Jego zdaniem nawet jeżeli Nowa Demokracja utworzy koalicję większościową, to nie będzie miała większego pola manewru, bo będzie pod gigantycznym ciśnieniem lewicowych radykałów. Europoseł PO mówi też, że europejscy przywódcy działają zbyt mało intensywnie, bo sposobami, którymi walczy się z kryzysem, można co najwyżej złagodzić jego konsekwencje.

REKLAMA
Według pierwszych badań exit-poll greckie wybory parlamentarne wygrywa proreformatorska partia Nowa Demokracja. Przewaga nie jest jednak duża i ciężko powiedzieć, co będzie dalej.
Wyniki greckich wyborów parlamentarnych
Badanie exit-poll

Nowa Demokracja - 27,5 proc.


Syriza - 27 proc.


PASOK - 10 proc.


Złoty Świt - 6 proc.

Paweł Zalewski: Trudno cokolwiek prorokować. Wcześniejsze sondaże wskazywały na podobny wynik. Różnica między Nową Demokracją a skrajnie lewicową Syrizą wynosiła trzy punkty procentowe, ale 10 proc. grupa niezdecydowanych mogła przechylić szalę zwycięstwa na stronę Syrizy. To, kto wygra wybory, jest bardzo istotne, bo zwycięska formacja otrzymuje w parlamencie bonus w postaci 50 dodatkowych mandatów.
Czy tym razem uda się stworzyć jakikolwiek rząd większościowy? Pat byłby chyba gorszy nawet od zwycięstwa Syrizy.
Zarówno Syriza, jak i Nowa Demokracja, nie będą mogły same rządzić. Muszą więc znaleźć koalicjanta. Kluczowym partnerem dla obu ugrupowań jest PASOK. To partia socjalistyczna, która była zwolennikiem porozumienia dotyczącego darowania połowy zadłużenia Grecji w zamian za daleko idące reformy. Musimy jednak poczekać na bardziej wiarygodne wyniki. Jeżeli wygra Nowa Demokracja i uda jej się utworzyć koalicję z PASOK, to czarny scenariusz wydaje się być oddalony.
Dlaczego wyniki greckich wyborów parlamentarnych są tak niejednoznaczne? Społeczeństwo jest podzielone?
Grecy dzielą się na dwie grupy: jedni się boją, drudzy są wściekli. Powstaje pytanie, która grupa wygra. Ani Nowa Demokracja, ani PASOK, ani nawet Syriza nie chcą wyjścia Grecji ze strefy euro. Liderzy tych formacji mają świadomość, ze może to doprowadzić do katastrofy i szybkiego zubożenia społeczeństwa. Niemniej Nowa Demokracja i PASOK uważają za właściwe kontynuowanie programu reform uzgodnionego z Unią Europejską i Międzynarodowym Funduszem Walutowym. Z drugiej strony pojawiły się głosy, że należy tę umowę zmodyfikować w korzystny dla Grecji sposób.
Aleksis Tsipras, lider Syrizy, chce renegocjować umowę z UE i MFW.
Tsipras w artykule opublikowanym w "Financial Times" przedstawił koncepcję działania swojej partii. Chce utrzymać Grecję w strefie euro, renegocjując jednocześnie układ. To jednak koncepcja całkowicie inna od tej, która przeważyła w umowie z UE i MFW. Warto dodać, że artykuł Tsiprasa z "FT" działał raczej uspokajająco.
Według greckiego dziennika "Kathimerini" Grekom wystarczy pieniędzy na wypłatę pensji w sektorze budżetowym i emerytur do 20 lipca. Nowy rząd musi zostać szybko utworzony?
Musi to zostać zapowiedziane w ciągu dwóch dni. Negocjacje, które pozwolą wyłonić nową władzę, muszą się skończyć. To ma być rząd, który podtrzyma obietnice realizacji porozumienia z UE i MFW.
A gdyby jednak nowy rząd nie powstał?
W takim wypadku Grecja może mieć gigantyczny problem, bo 20 lipca zabraknie środków pieniężnych. Jeżeli wygra Nowa Demokracja, a wiele na to wskazuje, to dostaje 50 mandatów i musi ułożyć się z PASOK-iem, bo to jedyny potencjalny koalicjant, który zaakceptuje umowę z Unią Europejską. Syriza będzie dalej prezentować swój program, co w miarę realizacji przez nowy rząd swoich zobowiązań, będzie zwiększało niestabilność kraju.
Za kilka miesięcy dojdzie do kolejnych przyśpieszonych wyborów parlamentarnych?
Nie wróżę temu rządowi długiego okresu funkcjonowania. Będzie on pod gigantycznym ciśnieniem lewicowych radykałów. Warto jednak dodać, że jeżeli wygrają lewicowi radykałowie, to będą oni musieli wziąć odpowiedzialność za budżet. W takim wypadku będą zmuszeni znaleźć jakiś kompromis.
Jak na tym tle wypadają europejscy liderzy?
Europejscy przywódcy działają zbyt mało intensywnie. Robert Zoellick, szef Banku Światowego słusznie krytykuje ich za to, że sposobami, którymi walczy się z kryzysem, można co najwyżej złagodzić jego konsekwencje. Nie zastopuje go to jednak i nie zaprowadzi Europy na ścieżkę wzrostu. Jest przecież kwestia pieniędzy dla banków hiszpańskich. Mario Draghi, szef Europejskiego Banku Centralnego powiedział, żeby się nie obawiać, bo EBC może zapewnić płynność wszystkim bankom strefy euro. System bankowy w Grecji już teraz zaczyna się chwiać, bo ludzie wyjmują środki z depozytów.
Czyli podsumowując, wybory w Grecji nie rozwiązują problemu?
Zdecydowanie. Niezależnie od tego, jaki będzie wynik wyborów w Grecji, to nie rozwiązuje on problemu. Nawet jeżeli Nowa Demokracja stworzy rząd, to nie będzie miała większego pola manewru. Także zwycięstwo Syrizy nie rozwiązuje problemów strefy euro. Mamy też zapowiedź dokapitalizowania hiszpańskich banków i brak zgody niemieckiej na te bardziej zdecydowane posunięcia, które mogłyby doprowadzić do uspokojenia sytuacji i pewnego zastopowania kryzysu. Sytuacja nie jest wcale oczywista.