
Ministrowie obrony Francji i Niemiec wystosowali list, w którym wyrażają "głębokie niezrozumienie" dla decyzji polskiego rządu w sprawie zakupu Caracali. Zerwanie negocjacji, piszą, "stawia zasadniczo pod znakiem zapytania ofertę partnerstwa”. Antoni Macierewicz, adresat dokumentu, odbiera jego treść jako próbę narzucania woli.
– Dla mnie jest to wielkie zaskoczenie, dlatego że przecież ministrowie obrony wszystkich państw, które prowadzą jakiekolwiek negocjacje z Polską wiedzą, że warunkiem każdego kontraktu zbrojeniowego z Polską jest offset – tak list swoich odpowiedników skomentował w TVP Info minister obrony. Dodał, że francuska oferta nie była satysfakcjonująca, dlatego oczywiste było zakończenie rozmów. – Takie patrzenie na Polskę, iż będzie krajem, któremu można narzucić swoją wolę gospodarczą, jest nierealistyczne i żałuję, że takie słowa się tu znalazły – konstatował.
Macierewicz zauważył, że Airbus Helicopters nie jest wcale wykluczone jako potencjalny dostawca śmigłowców, z drugiej strony jednak po zerwaniu negocjacji, minister ogłosił zakup 21 Black Hawków od amerykańskiego koncernu Lockheed Martin. Teraz twierdzi, że ta informacja nigdy nie była aktualna. – Zdaje się, że są tacy, którzy nie chcą o tym słyszeć, (po to) żeby eksponować element konfliktu, a nie żeby znajdować elementy wspólnego interesu i wspólnego działania – powiedział.
"Metoda zastosowana względem transparentnego przetargu wygranego przez Airbus Helicopters w kwietniu 2015 r. podaje w wątpliwość naszą propozycję partnerstwa dotyczącego nie tylko naszych trzech państw, ale również obrony europejskiej" – piszą Jean-Yves Le Drian i Ursula von der Leyen. "Z jeszcze większym niezrozumieniem przyjęliśmy do wiadomości to, że Polska chce zakupić helikoptery nieeuropejskiego konkurenta” – cytuje ministrów agencja AFP. Decyzję Warszawy traktują jako "duży krok w tył".
źródło: onet.pl
