Cristiano Ronaldo - w końcu rozegrał wielki mecz w reprezentacji
Cristiano Ronaldo - w końcu rozegrał wielki mecz w reprezentacji bleacherreport.com

W grupie śmierci wiadomo już wszystko. Z tego arcytrudnego zestawu drużyn awans uzyskały Niemcy i Portugalia. Brawa należą się też dzielnie walczącej Danii. A Holendrzy? Cóź, im powinni podziękować polscy zawodnicy - dzięki tragicznej postawie Robbena i jego kolegów, na pewno już nie będą najgorszą drużyną tej imprezy.

REKLAMA
Jest taki moment w filmie Tomasza Smokowskiego "W kadrze", opowiadającym o naszej reprezentacji na Mundialu w Korei - dla mnie i paru znajomych, kultowy.
Jerzy Engel w przerwie meczu z Koreańczykami głośno krzyczy: "pierwsze 15-20 minut perfekt! PERFEKT! A potem oddaliśmy pole, przestaliśmy trzymać dyscyplinę..". I tak dalej.
No więc tak w przerwie mógł perorować trener Holendrów Van Marwijk. W pierwszych 20 minutach wydawało się, że Holendrzy wreszcie się ze sobą dogadali, może nawet się polubili. Robben podał (!) do Van der Vaarta, a ten pięknym strzałem z 25 metrów pokazał trenerowi, że trzeba było na niego stawiać od początku. W tym momencie Niemcy prowadzili z Duńczykami i Holendrom wystarczyło strzelić jeszcze jednego gola, by w niezwykłych okolicznościach trafić do ćwierćfinału. Potem jednak zaczęli grać w swoim stylu, czyli po prostu tragicznie.
Dawno już tak wielu, tak dobrych, nie grało tak żałośnie. Chwilami przypominali trochę Legię Warszawa w rundzie wiosennej - z przodu 4-5 graczy czekających biernie na piłkę, a w środku pola wielka dziura. Efekt podobny. Serio, nawet Irlandczycy bardziej zasłużyli na awans do ćwierćfinału niż ta banda rozkapryszonych gwiazd.
Korzystając z tego, że Van Persie, Robben i Sneijder pochowali się gdzieś w trawie na scenę wkroczył Cristiano Ronaldo. I to jak wkroczył! Portugalczyk był po prostu wszędzie i robił wszystko - strzelał lewą, prawą, głową, wykładał partnerom piłki nie do spudłowania. A ponieważ i tak pudłowali to sam strzelił dwie bramki - druga z nich to po prostu arcydzieło. Portugalia z CR7 w takiej formie może być nie do powstrzymania. Pamiętajmy, że świetnie zagrali też Nani i Joao Moutinho - ten drugi pokazał dziś Ludo Obraniakowi jak się gra prostopadłe piłki.
Słówko o Duńczykach. Żal ich bardzo. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że z każdej innej grupy na tym Euro by wyszli. Naszą wygraliby w cuglach.
A Niemcy? Bez zaskoczenia - prują do przodu jak opancerzony czołg. Tyle, że z szybkością TGV. Zatrzymają się prawdopodobnie dopiero na przystanku z napisem "finał". Z grupy śmierci wyszli bez zadrapania, uśmiechnięci i gotowi na więcej. W ćwierćfinale czekają Grecy i nie wyobrażam sobie, by Niemcy dali im jakiekolwiek szanse. Pakować w nich setki miliardów euro i jeszcze dać się wyeliminować? Nie, to by było dla nich za wiele...
Szans nie dadzą też pewnie tak grający Portugalczycy Czechom. Piszę to z lekkim bólem, ale chyba dzisiaj poznaliśmy dwójkę półfinalistów tego turnieju.