
Dwa mecze, zero punktów. Taki jest dorobek Holendrów, którzy mieli być jednym z faworytów turnieju. Ba, zdaniem wielu to oni mieli wygrać Euro 2012. Ale chyba już nie wygrają, bo najpierw przegrali z Danią, a dzisiaj 1:2 z Niemcami. W grze pozostała Portugalia, która wygrała swój mecz z Danią. Wygrała, choć totalnie zawiódł ten, na którego liczyła najbardziej.
REKLAMA
Najpierw o Holendrach. Przed turniejem przekonywałem znajomych, że najpewniej nie wyjdą z grupy. Wszyscy się dziwili. Jak to? Oni nie wyjdą? Przecież to wicemistrzowie świata. W RPA lepsza była tylko Hiszpania.
Może zatem prześledźmy tamten turniej w wykonaniu Oranje. W grupie nic nadzwyczajnego, prezentowany przez nich styl krytykowano nawet w ich kraju. Potem było tak:
- wymęczona wygrana ze słabą Słowacja
- świetna druga połowa w ¼ finału w Brazylią
- półfinał z Urugwajem, co najwyżej niezły
- przegrany finał z Hiszpanią, w którym Holendrzy skupili się przede wszystkim na brutalnych faulach
- wymęczona wygrana ze słabą Słowacja
- świetna druga połowa w ¼ finału w Brazylią
- półfinał z Urugwajem, co najwyżej niezły
- przegrany finał z Hiszpanią, w którym Holendrzy skupili się przede wszystkim na brutalnych faulach
Holandia jest dziś zespołem o wielkiej sile ofensywnej i słabej, przereklamowanej obronie. Tyle tylko, że grający z przodu piłkarze to wielkie indywidualności, nijak nie stanowiące zespołu. Piękną akcję przeprowadzi Sneijder, świetnym dryblingiem popisze się Robin van Persie ale drużyny, kolektywu tu nie uświadczysz.
Hiszpańska finezja, niemiecki chłód. Jak Mario Gomez rozcina pomarańczę, to pewnie ma taki sam puls, jak przy wkładaniu gola Holandii
Było to widać przeciwko Duńczykom, było to widać przeciwko Niemcom, którzy wyraźnie na tym turnieju się rozkręcają. I potwierdzają swoje najwyższe aspiracje.
Niemniej ciekawy mecz zobaczyli wcześniej kibice we Lwowie. Dużej sztuki dokonali Portugalczycy, pokonując Danię, mimo że niemal przez cały mecz grali w dziesiątkę.
Nie, żadnej czerwonej kartki nie było. Po prostu po raz kolejny obok meczu przeszedł ich największy gwiazdor, Cristiano Ronaldo. To zadziwiające, że piłkarz, który tak wiele bramek strzela dla Realu Madryt, grając w wielkich turniejach dla reprezentacji, najczęściej tak bardzo zawodzi.
Dziś trochę próbował dryblować. Albo tracił piłkę albo się przewracał po czystych wejściach rywala. Gdy już dochodził do świetnej sytuacji, dwa razy fatalnie się mylił. Decydującą bramkę, w samej końcówce, na 3:2 Portugalczycy zdobyli chwilę po tym jak nie trafił w piłkę. To było symboliczne. Puentowało jego fatalny występ w tym meczu.
Na szczęście byli inni. W obronie Pepe, z przodu Nani z Manchesteru United. To dzięki nim Potugalia wróciła do gry i, jak pokona Holandię, prawdopodobnie zagra w ¼ finału.

