
Polska reprezentacja odpadła z Euro 2012, a mistrzostwa skończyły się także dla Wrocławia i Poznania, gdzie rozegrano wszystkie zaplanowane mecze. Miasta-gospodarze liczą jednak na to, że prawdziwe zarabianie zacznie się dopiero po turnieju.
REKLAMA
Samorządowcy z Wrocławia i Poznania mogą zaczynać podsumowanie Euro 2012. Rozegrano tam już wszystkie zaplanowane mecze, więc teraz kibice będą pojawiać się jedynie w strefach kibica. We Wrocławiu sama organizacja meczów kosztowała 20 mln złotych, a kilka miliardów wydano na infrastrukturę. Mimo wszystko samorządowcy są zadowoleni, bo inwestycje służyć będą mieszkańcom przez lata, a dzięki Euro 2012 uda się sporo zarobić.
Whisky na skrzynki, 500 zł napiwku, oblężone taksówki - Polacy zarabiają na Euro 2012
Whisky na skrzynki, 500 zł napiwku, oblężone taksówki - Polacy zarabiają na Euro 2012
Tylko w ciągu 10 ostatnich dni przez Wrocław przewinęło się nawet 700 tys. kibiców. Miasto liczy jednak na tzw. "efekt czeski", czyli na powrót kibiców z Czech do stolicy Dolnego Śląska. Rocznie odwiedza Wrocław 3 mln turystów. Do 2016 roku ma być ich dwa razy tyle.
Tamtejsze media odkryły Wrocław, zachłystują się jego atmosferą i gościnnością oraz gorącym przyjęciem czeskich kibiców.
Samorządowcy z Wrocławia i Poznania przyznają, że mimo iż nie zarobiły na samym turnieju, bezcenne mogą okazać się efekty promocyjne. Materiał o Poznaniu został na przykład wyemitowany w telewizji Al Dżazira, a Wrocław królował w sobotę w mediach krajowych i zagranicznych.
Tylko ten jeden dzień to w sumie po kilkanaście godzin relacji z miasta, stref kibica itd, wartych w sumie dziesiątki milionów złotych. Mamy udokumentowane kilkaset materiałów z zagranicznych mediów mówiących o atrakcjach Wrocławia. To kolejne dziesiątki milionów euro, które trzeba by wydać na promocję.
Źródło: "Rzeczpospolita"

