
Były sukcesy, były porażki – jak przy każdej prezydenturze. Ale od tych drugich przyszły prezydent być może będzie musiał zacząć swoje urzędowanie. Zgryźliwi mówią, że Obama zostawia mu w spadku parę zgniłych jaj, z którymi Clinton czy Trump szybko będą musieli się zająć. W Ameryce lekko zaczyna się gotować, nastroje w społeczeństwie nie są najlepsze, za granicą zostaje Syria, Ukraina... I nie tylko.
Paradoksalnie pierwszy afro-amerykański prezydent w historii USA pozostawia za sobą również wzrost napięć na tle rasowym niespotykanych w Ameryce od 50 lat. Nikt czegoś takiego się nie spodziewał, gdy 8 lat temu wygrywał wybory. Nikomu nawet przez ułamek sekundy nie przyszło to wtedy do głowy. A jednak to właśnie za prezydentury Baracka Obamy zaczęło być znów głośno o rasizmie. Nastroje tylko podsycały takie wydarzenia, jak ostatnio śmierć 5 policjantów w Dallas zastrzelonych przez czarnoskórego snajpera. W odwecie za zastrzelenie dwóch Afroamerykanów.
To jednak tylko kropla w morzu tego, jakie nastoje społeczne panują dziś w Ameryce. Jeśli nie zostaną uspokojone, mogą stać się zarzewiem większego, wewnętrznego konfliktu i tu nowego prezydenta czeka zadanie nie lada. Na razie w Ameryce nie widać wzrostu ekstremizmu. Ale....
Syria to największa niezałatwiona sprawa 44 prezydenta USA. Obama powiedział niedawno, że wojna w Syrii, która wybuchła za jego prezydentury, ciągle go prześladuje. – Świadomość tego, że setki tysięcy osób zostało zabitych, a miliony zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów, powoduje, że zadaję sobie pytanie, co mogłem zrobić inaczej w ciągu tych 5 czy 6 lat – powiedział w wywiadzie dla "Vanity Fair".
W polityce międzynarodowej obraz Ameryki za czasów Obamy jest mieszany. Są ewidentne sukcesy: normalizacja stosunków z Kubą, zastopowanie programu nuklearnego Iranu, podtrzymanie dobrych stosunków z Chinami. Ale sprawą, która wymaga pilnego rozwiązania to Syria i polityka USA na Bliskim Wschodzie, która leży w gruzach. Administracja Obamy nie miała na nią pomysłu. Dziś widać bezsilność Ameryki w tym regionie.
Wreszcie gospodarka i ważne umowy handlowe, które za czasów Obamy nie zostały ratyfikowane, i w takim stanie zostawione zostały pod rozwagę przyszłemu prezydentowi. Chodzi o partnerstwo transpacyficzne i silny opór przeciwników w kraju oraz niedokończenie negocjacji o handlu i inwestycjach na obszarze euroatlantyckim, co pokazało spór z UE. Ta pierwsza miała być największą umową o wolnym handlu na świecie i jednym z największych osiągnięć Obamy.
Napisz do autorki:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
