Premier Tusk przez kilka godzin tłumaczył się "Ziobrystom"
Premier Tusk przez kilka godzin tłumaczył się "Ziobrystom" Fot. Dawid Chalimoniuk / Agencja Gazeta

Kolejne z cyklu konsultacji premiera z klubami parlamentarnymi. Tym razem o reformie emerytalnej rozmawia z posłami Solidarnej Polski, chociaż główną postacią w tym gronie był Zbigniew Ziobro, który jest posłem, ale do Parlamentu Europejskiego. Po raz pierwszy całość spotkania była dostępna dla mediów - wcześniej dziennikarze mogli obserwować tylko pierwsze kilka minut rozmów.

REKLAMA
Przewodniczący Solidarnej Polski zapowiedział gotowość do współpracy, ale zastrzegł, że między pomysłem rządu a ich poglądami są znaczące rozbieżności.
- System nie jest idealny, jesteśmy gotowi do zmian, ale trzeba spojrzeć szerzej, bo system emerytalno-rentowy jest fragmentem szeroko rozumianej polityki prorodzinnej - apelował Zbigniew Ziobro. - Jeśli prawdą jest, a tak wynika z założeń rządu, że będzie nas mniej, a więcej emerytów to pytanie czy można temu zapobiec? Przypomniał, że kiedyś na rodzinę przypadało średnio troje dzieci to teraz wskaźnik dzietności wynosi 1,3. Przykłady Francji, Szwecji i Irlandii pokazują, że nie jesteśmy skazani, wprowadzili rozwiązania, że kobiety poczuły się bezpiecznie, mogły rodzić dzieci - kontynuował przewodniczący. Przed rozpoczęciem tury pytań premier otrzymał od Ziobry trzy pary dziecięcych bucików.
Ludwik Dorn zaczął stwierdzeniem, że premier i on są już za starzy, ale Ziobro podjął osobiste wyzwanie, jeśli chodzi o walkę z malejącą liczbą Polaków. Zarzucał, że system szkoleń dla bezrobotnych nie jest wydolny. - Mamy największą armię operatorów wózków widłowych. Jak ktoś jest bezrobotny to wysyłamy go na szkolenie za pieniądze z unii - mówił były marszałek Sejmu.
Najostrzej zaatakował premiera Arkadiusz Mularczyk, przewodniczący klubu. Poseł z Podhala uważa, że reforma emerytur to działanie w interesie Otwartych Funduszy Emerytalnych, bo dłużej będą mogli pobierać prowizje od składek - To nabijanie kieszeni OFE, a ich akcjonariusze to w większości inwestorzy zagraniczni - grzmiał Mularczyk.
- Mamy cztery spokojne lata, możemy spokojnie ten pakiet prorodzinny przyjąć - apelowała Beata Kempa, wzywając do szerszej niż tylko emerytury reformy. Przypomniała też pomysł klubu, by kobieta, która wychowa trójkę dzieci powinna mieć zapewniona najniższą emeryturę. Nie zabrakło też pytania o koncesję TV Trwam.
- Problemem jest nie "co" ale "jak". Propozycja rządu jest prosta, logiczna, ale jest też łatwa - oceniał europoseł Tadeusz Cymański. Dodał też, że zmiany demograficzne są tak gwałtowne, że nawet proponowana reforma nie zatrzyma spadku liczby aktywnych zawodowo. - Źle by było, gdyby po tej dyskusji premier postawił w kajecie kropkę, niech postawi przecinek - apelował. Stwierdził też, że nie ma konieczności przeprowadzania reformy w pierwszym kwartale tego roku, tak jak powtarza premier. Dalej na pytania odpowiadali pozostali członkowie klubu.
Po ponad godzinie pytań zaczęła się runda odpowiedzi premiera. - Widać, że to nie pojedynek polityczny "kto kogo", to zmienia podejście do dyskusji - stwierdził Tusk. Dodał, że wszelkie dane pokazują, że będziemy żyć dłużej. - Podniesienie wieku do 67. roku życia niczego nie zmieni - stwierdził premier. - Podniesienie wieku i większa dzietność, to minimum jakie musimy osiągnąć.
Paweł Graś
Rzecznik rządu

Mija 150 minuta spotkania premiera z Klubem SP. Merytoryczna, spokojna dyskusja. CZYTAJ WIĘCEJ

Donald Tusk odrzucił możliwość odłożenia zmian w czasie, twierdząc, że byłby to koniec projektu. - Kiedy przewodniczący Ziobro mówi "natychmiastowe zmiany" muszę zaprotestować - mówił szef PO. - Zdaję sobie sprawę, że to duża zmiana, ale nie natychmiastowa. Zgodnie z projektem rządowym ona będzie trwała 28 lat - zaznaczał. Premier wykluczył też możliwość referendum, tłumacząc, że to prosta droga do odrzucenia zmian. - Jest wiele decyzji, które powinna podejmować władza wybrana w wyborach, a nie obywatele w drodze referendum, bo godzą one w interes indywidualny, ale chronią interes publiczny - oceniał Donald Tusk.
Premier tłumaczył też, dlaczego nie mówiono o tej bolesnej reformie w czasie kampanii wyborczej - Nie znam partii, która z trudnej zmiany robi główne hasło wyborcze - mówił. Stwierdził też, że gdyby kto inny wygrał wybory, to nie zrobiłby tej reformy, bo ma albo inne przekonania albo z powodu cynizmu. Mówił też o słabych punktach polskiego rynku pracy - wymienił słabą efektywność strategii 50+, ciężką sytuację młodych oraz dużą liczbę rencistów. Donald Tusk bardzo mocno skrytykował system urzędów pracy i szkoleń dla bezrobotnych nazywając go archaicznym, drogim i nieskutecznym.