
"Blisko 3-proc. wzrost PKB w skali roku czy 2,5-proc. wzrost polskiego PKB w III kw. 2016 r. to nie żaden dramat, ani grecki scenariusz, jak tego chce PO-PSL czy Nowoczesna" – pisze na "wPolityce" Janusz Szewczak, były główny ekonomista SKOK-ów.
W felietonie zatytułowanym "PKB nie tyle maleje, co normalnieje. Nie dajmy się więc zwariować!", poseł przekonuje, że wiele krajów może nam zazdrościć. Co innego sądzą stojące na kontrze partie i media, ale i na to jest wyjaśnienie. "Statystyczny wzrost PKB, to nie to samo co realny wzrost PNB i wcale nie musi on oznaczać wzrostu dobrobytu obywateli, ani dynamicznego rozwoju (...). Mniej reklam i prenumerat w urzędach dla GW, Newsweeka czy TVN24 to też niższe szanse na większy wzrost PKB, ale w tym wypadku Polacy pewno, zgodziliby się na pełną zapaść" – pisze.
Poseł uważa, że obecny poziom PKB jest bliżej rzeczywistości niż za czasów PO-PSL. Wbija szpilkę poprzedniej władzy stwierdzając, że "nie jest malowaniem trawy na zielono i to na tzw. 'Zielonej Wyspie'". Własnymi siłami i co ważne, bez pomocy z zewnątrz. "Obecnej władzy i Polakom chodzi o nowoczesny rozwój oparty na suwerenności gospodarczej (...) odczuwalny we własnym portfelu" – kwituje.
Szewczak podsumowując wywód nie oszczędza polityków z drugiej strony barykady, właściwie to z nich szydzi. "Nie traktujmy poważnie zarzutów o słabnące tempo wzrostu PKB, ze strony takich speców od gospodarki jak choćby posłanki Nowoczesnej czy skompromitowanych i przegranych polityków PO" – czytamy. – "Lepiej z balona spuścić trochę powietrza niż czekać na efektowne bum" – ostrzega poseł PiS.

źródło: wPolityce.pl
