Na zdjęciu Polacy z Rajdu Katyńskiego oraz Rosjanie z "Nocnych Wilków" w okolicach Muzeum Auschwitz.
Na zdjęciu Polacy z Rajdu Katyńskiego oraz Rosjanie z "Nocnych Wilków" w okolicach Muzeum Auschwitz. Fot. Michał Lepecki / Agencja Gazeta

Jedni w jego zachowaniu widzą bohaterstwo, inni zwykłe chamstwo. Polak Tomasz Maciejczuk został zaatakowany w rosyjskiej telewizji TV Center przez prowadzącego program oraz innych gości. On powiedział parę słów za dużo, oni też. Doszło do rękoczynów, które pokazały, jak trudne są relacje polsko-rosyjskie i jaki kompleks Polski mają Rosjanie.

REKLAMA
Wszystko to działo się w programie – nomen omen – "Prawo do głosu" (pisaliśmy o tym wczoraj). Przepychanki na wizji zaczęły się, gdy Maciejczuk wytknął Rosjanom, że dobrobyt w ich kraju to tylko mit. Stwierdził, że lepsze warunki panują choćby w pogardzanej przez Rosjan Rumunii.
W odpowiedzi z ust rosyjskiego politologa Siergieja Michiejewa usłyszał, że "Polacy i Ukraińcy sprzedają się za pieniądze". Riposta Maciejczuka była już wulgarna: "Ukraińcy chcą żyć, jak normalni ludzie, a nie w g*wnie jak Rosjanie". Nerwy puściły wtedy już także prowadzącemu program dziennikarzowi, który rzucił w Maciejczuka notatkami i wykrzykiwał, że to Polacy "żyją w g*wnie".
– To było zachowanie chamskie i bezsensowne. Nie można było się dać tak sprowokować – tak wydarzenia w TV Center skomentował znawca relacji polsko-rosyjskich, prof. Wojciech Materski, gdy mu zrelacjonowałem, do czego doszło w telewizyjnym studiu. Jego zdaniem temat tego, co zrobił Maciejczuk należałoby "wstydliwie przemilczeć". Ekspert przyznaje jednak, że Rosja ma kompleks Polski i pokazuje to raz po raz.
prof. Wojciech Materski
historyk, politolog Polskiej Akademii Nauk

Rosjanie mają wkodowany w swoją pamięć historyczną taki stereotyp "centrum cywilizacji", "trzeciego Rzymu" itp. Uważają w związku z tym, że są na świecie niesprawiedliwie niedoceniani, wypychani z Europy, czy uznawani za peryferie cywilizacji. Mają taki kompleks wobec Zachodu, a więc także i wobec Polski. Choć jednocześnie patrzą na nas z góry: Puszkin, czy Dostojewski zawsze uważali, że pochylają się nad Polską i chcą ją przytulić do piersi rosyjskiej, do tej cywilizacji opartej na wartościach, a nie tej "zgniło-zachodniej". Już wtedy tak myślano.

Dostojewski i Puszkin to wiek XIX, a genezy kompleksów Rosji wobec Polski można się doszukać znacznie wcześniej. W 1610 roku polskie wojska dotarły aż do Moskwy i zajęły Kreml. Nie na długo, jedynie na dwa lata. Polacy rządzili tam krwawo, a data ich wypędzenia z Moskwy jest dziś najważniejszym świętem narodowym w Rosji. Biorąc pod uwagę te wydarzenia z XVII wieku można zrozumieć rosyjskie kompleksy. Choć w ich odczuciu – jak mówi prof. Materski – Polska jest niewielkim i niewiele znaczącym państwem. Zdaniem eksperta wiele tych antagonizmów narosło w okresie sowieckim. – Oni uważali, że nas utrzymują, dają nam półdarmo ropę i gaz, a my tego nie doceniamy i burzymy to, co oni chcą budować – tłumaczy prof. Materski.
logo
Prof. Wojciech Materski Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Prof. Materski przyznaje, że relacje polsko-rosyjskie na poziomie politycznym to coś zupełnie innego niż relacje na poziomie zwykłych ludzi. Choć zastrzega, że nie zawsze, nie z każdym i nie na każdy temat da się spokojnie porozmawiać.
prof. Wojciech Materski
historyk, politolog - Polska Akademia Nauk

Zależy o czym się dyskutuje. Generalnie nie należy posługiwać się stereotypami, ale... Stereotyp Rosjan jest taki, że są otwarci i pomocni. Rzeczywiście, to się potwierdza. Dopóki tematyka jest neutralna, to wszystko jest w porządku. Ale jak się zaczyna mówić o różnych wyższościach cywilizacyjnych, kompleksach, wówczas Rosjanie zaczynają się jeżyć, zaczynają się problemy i to bardzo poważne.

O kompleksie Rosjan wobec Zachodu parę lat temu w wywiadzie dla portalu arcana.pl mówił sowietolog prof. Włodzimierz Marciniak. Wówczas wypowiadał się jako ekspert, dziś jest ambasadorem Polski w Moskwie i już "na dzień dobry" usłyszał od prezydenta Władimira Putina parę ostrych słów. Kilka lat temu tłumaczył, czego Rosjanie oczekują od Zachodu. – Oczekują uznania za swoich. Zdają się mówić: „Niczym się od was nie różnimy. Uznajcie nas za równych sobie”. To jest chyba ich podstawowe żądanie i pragnienie – mówił prof. Marciniak. Ale dopytywany o szczególną niechęć Rosjan wobec Polaków, podkreślał, że to raczej przesada.
prof. Włodzimierz Marciniak
politolog, obecnie ambasador RP w Rosji

Nie wiem czy trochę nie przesadzamy z tym problemem. Prawdę powiedziawszy, w osobistych kontaktach prawie nigdy się z nim nie spotkałem. Oczywiście w przestrzeni publicznej są takie wypowiedzi, ale jest jasne, że one po prostu muszą być, takie jest zamówienie – ktoś odgrywa pewną rolę. (...) Bo czemu jest potrzebne mówienie o tym, że Polacy to Słowianie, którzy zdradzili Słowiańszczyznę, czy o tym, że wysługują się Zachodowi? Żeby pokazać, że Rosja jest lepszą Europą. Innymi słowy, żeby obsłużyć ten kompleks. Każdy kompleks jest jednocześnie kompleksem wyższości i niższości. Czytaj więcej

arcana.pl, wypowiedź z 2014 r.
Na pewno relacjom polsko-rosyjskim nie pomógł konflikt na Ukrainie. Wojna wyraźnie pokazała, że Moskwa traktuje ten teren, jako swoją strefę wpływów. Dlatego ma pretensje do Polski o to, że wyraźnie opowiedziała się w tym konflikcie po stronie Kijowa.
Rozmowa w TV Center pokazała, że w tej kwestii o porozumienie będzie trudno, jeśli w ogóle jest ono możliwe. Wielu Rosjanom w głowach się nie mieści, że zajęcie terenów Ukrainy to coś złego, bo przecież "Krym im się należy". Choć pod zamieszczonym na YouTube filmem z bijatyką w studiu nie brakuje wypowiedzi Rosjan, że polski dziennikarz powiedział prawdę, bo rzeczywiście "żyją w g*wnie". Ale czy należało o tym mówić w telewizji? Wystarczy sobie wyobrazić, co by się działo, gdyby u nas coś podobnego powiedział Rosjanin, Niemiec, czy ktokolwiek inny.

Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl