Jakóbiak zbiera pieniądze dla samotnej matki - efekt przerósł oczekiwania. "Zrobiłem to, bo czułem, że tak trzeba"

Łukasz Jakóbiak spotkał samotną matkę w potrzebie, rozpoczął akcję crowdfundingową - w dobę internauci wpłacili ponad 40 tys. zł.
Łukasz Jakóbiak spotkał samotną matkę w potrzebie, rozpoczął akcję crowdfundingową - w dobę internauci wpłacili ponad 40 tys. zł. Fot. Screen z pomagam.pl
Prowadzący internetowy program "20 m2" spotkał panią Marię na jednym z warszawskich parkingów. Opowiedziała mu o trudnej sytuacji, w jakiej się znalazła - komornik wymaga od niej spłaty długu, były mąż rzuca jej kłody pod nogi i nie wspiera ich syna. Łukasz Jakóbiak po krótkiej rozmowie nagrał filmik, w którym poprosił o wsparcie dla kobiety. W niecałą dobę do crowdfundingowej akcji włączyły się dziesiątki osób. Aktualnie zebrana kwota przekracza 40 tys. złotych.


Czy pani Marysia wie już, co pan dla niej zrobił?

Próbowałem się do niej dodzwonić, na razie się nie udało, ale nie ukrywam, że od rana nie miałem kiedy. Pomijając moje zajętości, to, co się wydarzyło od wczoraj, zabrało mi bardzo dużo czasu. Nie żebym narzekał (śmiech).

Internauci zareagowali błyskawicznie. Bał się pan trochę, co powiedzą na emocjonalne wideo?


Powiem szczerze, nawet nie oglądałem tego materiału. Dla mnie to była bardzo duża nauczka - po raz pierwszy wzruszyłem się publicznie i wiedziałem, że może to być odebrane dwojako. Ale to nie powstrzymało mnie od działania. Zrobiłem to, bo czułem, że tak trzeba. Wierzę, jak się robi coś z sercem, to przynosi to efekt, po prostu.

Przeszedł pan bardzo szybko do działania.

W parę minut utworzyłem link na pomagam.pl, zresztą dzięki pomocy panów stamtąd. Znali mnie z poprzedniej akcji - 3 miesiące temu utworzyłem ją dla Asi [organizatorki kiermaszu, którym chciała wspomóc chorą mamę - red.], uzbieraliśmy 89 tys. zł. Teraz zadzwoniłem i w kilka minut ruszyła ta. A sam filmik nagrałam między jednym a drugim spotkaniem. Mam wrażenie - chociaż już to powiedziałem, ale widocznie coś w tym jest - dostałem więcej, niż dostanie pani Maria.


To znaczy?

Nie boję się tego powiedzieć - mam zapchaną skrzynkę, jeśli chodzi o zlecenia na wykłady, napisała też do mnie przyjaciółka, z którą nie miałem kontaktu 10 lat przez jakąś sprzeczkę, że chce się pogodzić. Zresztą dużo osób, które chciałem, by się odezwały, zrobiły to po obejrzeniu materiału... więc spotkało mnie bardzo dużo dobrego. Mam wrażenie, że mocno to na mnie wpłynie.

Na internautów chyba też, niektórzy wpłacają nawet po 500, 1000 złotych.

Jeszcze nie przejrzałem tej listy. Proszę mi uwierzyć, że mam zatkaną skrzynkę, dostaję sms-y i telefony. Nie byłem w stanie tego wszystkiego kontrolować, dzisiaj usiadłem i przeczytałem trochę komentarzy, odświeżałem też stronę pomagam.pl, chcąc zobaczyć, ile jest pieniędzy, ale nie patrzyłem na pojedyncze wpłaty.

Co pan czuje?

Cieszy mnie to bardzo, sądzę, że to będzie dowód na to, że jeżeli coś jest robione szczerze, to przyniesie to efekt. Można to przełożyć na każdą płaszczyznę naszego życia, nie o chodzi tylko pomaganie, ale o wszystko, co robimy. Akcja nie miałaby takiego odzewu, gdyby była wyreżyserowana i ustawiona.

Czy ta pomoc realnie rozwiąże problemy pani Marii?

Powiedziała mi, że dług komorniczy to kilkanaście tysięcy złotych. Komornik nie ściąga jej pieniędzy, bo pracuje bez umowy. Nie może znaleźć innej, lepszej, bo wtedy straciłaby wynagrodzenie. Co z resztą, nie wiem. Mam nadzieję, że jak już się do niej dodzwonię, zdecydujemy w pierwszej kolejności o spłacie długu. Dla jej spokoju psychicznego, tym bardziej, że tych pieniędzy jest dużo więcej.

No właśnie, czy akcja pozostanie otwarta?

Po poprzedniej uzbierało się 89 tys. zł, ludzie wpłacali datki dosyć długo i nadal wpłacają. Nie zamierzam więc zamykać tej. Początkowo ustawiono próg 10 tys., ale jak dobiliśmy do tej kwoty, powiększyliśmy limit. A teraz i tak jest więcej, niż założyliśmy przy drugim drugim, czyli 30 tys. zł. Co dalej, zobaczę. Jest pani pierwszą osobą, z którą o tym rozmawiam.

Czy planuje pan utrzymać kontakt z panią Marią i informować, co się z niej dzieje?

Myślałem o tym. Na pewno chcę robić to w uzgodnieniu z nią. Zastanawiałem się, co mogę powiedzieć, a co nie. Pierwotnie w poście podałem imię syna, finalnie usunięte, by nie budzić żadnych skojarzeń. Bo pamiętajmy, nagrywałem i pisałem pod wpływem emocji, to była chwila. to była emocja, chwila. Sądzę, że teraz nie będzie miała z tym problemu. Poznałem ją przez te 20-30 minut na tyle, że tak mi się wydaje, ale muszę zapytać.

Będzie pan monitorować, jak wydaje uzyskane w akcji pieniądze?

Hm, gdzieś tam wewnętrznie czuję, że fajnie byłoby spłacić komornika. To na pewno jest obciążenie, niezamknięta sprawa z tyłu głowy, która zabiera energię. Na pewno porozmawiam z panią Marią, zapytam czego potrzebuje, ale nie będę za nią chodził i decydował jak wyda pieniądze. Wierzę, że kupi rzeczy, które są jej niezbędne. Mam nadzieję, że pojawi się też okazja do poznania jej syna i wierzę, że, jak ktoś napisał, ta akcja przyczyni się do spędzenia świąt lepiej, wreszcie.

Warto podchodzić do obcych osób, które zdają się potrzebować wsparcia?

Ja jestem człowiekiem dość zaganianym, to, że dostrzegłem tę kobietę wchodząc i 1,5 godziny później wychodząc w garażu centrum handlowego, nie wzięło się znikąd. Ewidentnie była w potrzebie, wielu ludzi ma bardzo nieszczęśliwe życie, wielu potrzebuje pomocy. W tym przypadku fajnie, że my się spotkaliśmy. Mnóstwo osób pisało do mnie, że też ją widziało, starało się pomóc, natomiast musiało się akurat to wydarzyć, żeby wydarzyło się jeszcze więcej.

Co ma pan na myśli?

Dwie osoby się spotkały i coś z tego powstało. To też odpowiednie miejsce i czas. Wierzę, że każdego dnia to się dzieje, ktoś spotyka kogoś, zakochują się w sobie albo sobie pomagają nawzajem, coś zaczynają dla siebie znaczyć, ale musi powstać silna energia. Pół roku temu pomagałem Asi Krupie zbierać na Fundację Azylu pod Psim Aniołem i nie szło tak łatwo jak teraz. Uzbieraliśmy 10 tys. zł, ale chyba dlatego, że 5 tys. wpłacili moi goście urodzinowi, ja - 1 tys. zł. Publicznie dało się zebrać więc te 3-4 tys., a akcja trwała parę miesięcy. Po prostu towarzyszyła temu mniejsza energia, nie mówię, że Asia jej nie miała, tylko sytuacja.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
O TYM SIĘ MÓWI 0 0Wypadek autokaru na Słowacji. Był tak tragiczny, że głos zabrała nawet Čaputová
0 0Ostra jazda, czyli co naprawdę z Arabią Saudyjską chce zrobić przebojowy następca tronu?
0 0"Terrorysta to ktoś taki...". Sikorski przeprowadził poruszający wywiad z Adamowicz
0 0"W Senacie wraca normalność". Nitras pokazał, co się zmieniło tuż po wyborze Grodzkiego
WYWIAD 0 0Wyślij kartkę do 5-letniej Natalki! Mama przekłada święta i prosi internet o pomoc
0 0Nigdy nie ma tyle czasu, ile trzeba? Oto, co trzeba zrobić, żeby wyrabiać się z zadaniami w pracy
0 0Mamy najgorszych szefów w Europie. To, co fundują rodzicom, woła o pomstę do nieba
0 0Pamiętaj o tym ubezpieczając mieszkanie. To dodatek, który może zrobić sporą różnicę
DADHERO.PL 0 0Co się dzieje, gdy wrzucasz do sieci zdjęcia swoich dzieci? Zanim to zrobisz, przeczytaj ten tekst
Actina Pact 0 0Dzisiaj tworzą zaplecze polskiego e-sportu. Wcześniej Actina celowała w nieco inny target
0 0Europejskie roboty przegrały z robotami azjatyckimi. Adidas zamyka fabrykę w Europie
0 0Oprócz próśb były groźby? Klich o tym, w jaki sposób PiS miało walczyć w Senacie
0 0PiS rakiem wycofuje się z Piotrowicza. Nieoficjalnie: Duda zgłosi kontrkandydata
Unum 0 0Żyjemy jakbyśmy byli nieśmiertelni. Te dane nie pozostawiają jednak złudzeń
dad:HERO 0 0Najdroższy zegarek świata został sprzedany za absurdalną kwotę. Ten, kto go kupił, ma dobre serce
POLECAMY 0 0Polacy sprzątają Himalaje. Andrzej Bargiel wziął worki i poszedł na lodowiec. "Ilość śmieci szokuje"