Beata Mazurek zaliczyła kolejną wpadkę w roli rzeczniczki prasowej PiS.
Beata Mazurek zaliczyła kolejną wpadkę w roli rzeczniczki prasowej PiS. Fot . Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Prawo i Sprawiedliwość przez wiele lat miało jednego z najsprawniejszych rzeczników prasowych. Adam Hoffman może zaliczał wpadki po pracy, ale kiedy oficjalnie reprezentował swoją partię, zawsze był właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Zupełnie inaczej jest z obecną rzeczniczką PiS Beatą Mazurek, która nawet, gdy chce swoim szefom pomóc, naraża ich na kompromitację i kpiny.

REKLAMA
Funkcja rzecznika prasowego w dzisiejszych czasach wymaga w dużej mierze wyczucia reguł rządzących internetem i mediami społecznościowymi. Kto "rzecznikuje" bez minimalnych kwalifikacji w tych sprawach, prędzej narazi przełożonych na problemy niż stworzy wokół nich pozytywną atmosferę. Świetnie pokazuje to sobotnia wpadka rzeczniczki prasowej Prawa i Sprawiedliwości na Twitterze. Beata Mazurek postanowiła bronić prezydenta Andrzeja Dudę w sprawie jego zachowania na Krajowym Zjeździe Adwokatury, ale wyszło tak...
Po pierwsze, ten post zabrzmiał kuriozalnie. Po drugie, podsycając dyskusję o afroncie prezydenta Andrzeja Dudy wobec prezesa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego, rzeczniczka PiS naraziła rządzących tylko na silniejsze zarzuty o wyjątkową butę i pogardę dla ludzi o innych poglądach.
Poza tym Beata Mazurek zapewne ani przez chwilę nie pomyślała, na jakie rodzaj kpin naraziła prezydenta tymi słowami. Pół biedy, gdyby internauci zaczęli jej odpowiadać, że do historii Andrzej Duda przejdzie jako "prezydent siedzący" ze względu na charakterystyczny dla niego brak własnej inicjatywy. Niestety, pierwszy komentarz był inny. "Przyzwyczaja się do siedzenia w celi. Zgoda, przejdzie do historii jako pierwszy prezydent skazany na odsiadkę" – dzięki rzeczniczce PiS, tak zaczęto drwić z głowy państwa.
To niestety nie pierwsza tego typu wpadka, która powinna dyskwalifikować Beatę Mazurek jako rzeczniczkę prasową PiS. Od czasu, gdy Jarosław Kaczyński nadał jej tę funkcję, dała się ona poznać z braku sympatii dla dziennikarzy. Zasłynęła też ze skłonności do tworzenia nowych konfliktów i skandali, a nie opanowywania atmosfery wokół partii rządzącej.
– To zespół kolesi, którzy bronią status quo poprzedniej władzy – mówiła jakiś czas temu o Sądzie Najwyższym. – Nie ma żadnych powodów, aby przepraszać – oznajmiła po tym, gdy wicepremier Piotr Gliński przeprosił córki byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego i prezesa TK prof. Andrzeja Rzeplińskiego za pomówienia pod ich adresem w "Wiadomościach" TVP.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl