
– To jest jakiś koszmar, dom wariatów. Państwo żeście oszaleli – te słowa Piotra Glińskiego, ministra kultury, w TVP odbiły się szerokim echem w mediach i internecie. Jego komentarz spotkał się z aprobatą tych, którzy wyciągnęli podobne wnioski i atakami ze strony ich przeciwników.
REKLAMA
– Od pewnego czasu prowadzicie krucjatę przeciw organizacjom pozarządowym. Ja nie chcę uczestniczyć w wojnie, w której się bierze do niewoli dzieci. Chcę uczestniczyć w wojnie na demokratycznych zasadach – mówił wicepremier Piotr Gliński w studiu TVP1. Prowadzącemu zarzucał brak profesjonalizmu, stwierdzając, że jego pytania powinni analizować studenci dziennikarstwa jako przykład propagandy.
Internet zareagował natychmiast - nazwisko ministra pojawiło się w dziesiątkach twittów. "Nie myślałam, że to powiem ale Gliński ma klasę. Pan redaktor w szoku..." – pisze Agnieszka Burzyńska, dziennikarka polityczna "Faktu". A to komentarz Adriana Zandberga: "Niech zgadnę: jutro w "Wiadomościach": Ujawniamy! Gliński to współtwórca lewackich Zielonych, uwikłany w układ działacz Unii Wolności"?".
Media społecznościowe zalała fala komentarzy, co ważne, nie na jedną modłę. Część internautów chwali ministra za odwagę, część zarzuca mu, że stanął w obronie NGO, bo ma żonę w jednej z nich. "Gliński może być "na proszkach", więc bez przesady z tą jego dobrą zmianą. Zresztą taki Gowin np. dokonywał mimikry kilkukrotnie" – czytamy na Twitterze, ale zaraz pojawia się inny tekst: "Pierwszy raz prof. Gliński jako polityk mówił z sensem, pierwszy raz prawdę o propagandowych dziennikarzynach w "narodowej" TVP".
Pojawiające się posty na "tak" i na "nie" łączy przekonanie ich autorów, że minister odpowie za własne zdanie. Dla większości komentujących jego dymisja jest już kwestią czasu. "Pierwszy dysydent PiS" – ktoś zauważa. "Ciekawe, kto wyląduje na dywaniku na Nowogrodzkiej???" – brzmi kolejny wpis.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
