
Wicepremier Gliński tak nawrzucał "Wiadomościom", że poszło im w pięty. Ale Jacek Kurski odzyskał inicjatywę i próbuje jeszcze coś ugrać. Właśnie zaczęło się narzucanie narracji, że "niewygodne pytania" pod adresem Glińskiego, a także jego ostra reakcja, to dowód na brak ręcznego sterowania i obiektywizm "Wiadomości", które patrzą na ręce także ludziom PiS.
Do pomocy wykorzystał gościnny portal braci Karnowskich. W opublikowanym tam na szybko wywiadzie (co widać po niechlujności jego zredagowania) przekonuje, że nie ma żadnego konfliktu z wicepremierem Glińskim. Co więcej, próbuje jeszcze coś ugrać na całym zamieszaniu.
Ta sprawa bardzo jasno dowodzi niezależności dziennikarzy Telewizji Publicznej od władzy politycznej, dziennikarzy, którzy odważyli się zadać trudne pytania urzędującemu wicepremierowi. Dowodzi też autonomii redakcji i braku ręcznego kierowania redakcjami przez kierownictwo telewizji. Czytaj więcej
Napisz do autora: kamil.sikora@natemat.pl
