
Zwycięstwo demokracji – tak Beppe Grillo podsumował to, co wydarzyło się we Włoszech w nocy z niedzieli na poniedziałek. Bo to jego posłuchali Włosi nie godząc się na zmiany w konstytucji. Matteo Renzi już podał się do dymisji, a na pół Europy padł blady strach. Dojście byłego komika do władzy może być gorsze niż Brexit. A przynajmniej porównywalne.
68-letni Grillo wypłynął na hasłach antyestablishmentowych, antyunijnych, antyimigracyjnych, antykorupcyjnych... W tym anty- szczególnie wybija się jedno pro-. Grillo jest bowiem mocno proekologiczny.
Gdyby po chaosie, jaki może wywołać odejście premiera Renziego, ugrupowanie to faktycznie doszło do władzy, odczułyby to i Włochy, i Unia Europejska razem wzięte. Zgodnie z coraz bardziej widocznym dziś antyestablishmentowym trendem i obawami, jakie ze sobą niesie nie tylko w Europie. "Najpierw Brexit, potem Trump, a teraz populiści we Włoszech. On może doprowadzić Europę do kryzysu" – takie są komentarze.
Komik, znany głównie w latach 70., i bloger bez politycznego doświadczenia, założył swoje ugrupowanie w 2009 roku. Ruch. Nigdy nie chciał, by nazywano je partią, nie chciał określać go jako prawicowe, czy lewicowe.
Ruch 5 Gwiazd to – wedle jego „niestatutu” – „nie-stowarzyszenie” z „siedzibą” na stronie internetowej Bebbegrillo.it. Grillo nie jest przywódcą, lecz „megafonem” Ruchu, do którego można zapisać się jak do internetowego serwisu społecznościowego. Ale – w przeciwieństwie np. do Facebooka – trzeba obowiązkowo podać numer dowodu, komórki i adres zamieszkania. Czytaj więcej
Imponująca jest siła jego zasięgu – Ruch Pięciu Gwiazd to dziś drugie ugrupowanie we Włoszech. To on organizował wiece pod hasłem V-Day (znane jako "Dzień: odpieprz się"), w których brały udział miliony ludzi.
Część Europy się boi, część mocno mu kibicuje. Niemiecki tygodnik "Spiegel" już trzy lata temu napisał o nim, że jest najbardziej niebezpieczną osobą w Europie.
Napisz do autorki:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl
