W Krośnie wielu ludzi uważa Stanisława Piotrowicza za gwiazdę PiS.
W Krośnie wielu ludzi uważa Stanisława Piotrowicza za gwiazdę PiS. Fot. Sławomir Kamiński / AG

Stanisław Piotrowicz mieszka w Krośnie, ma tu dom na wzgórzu niedaleko zamku, stąd trafił w ławy poselskie z ramienia PiS i tu za czasów PRL był prokuratorem. Niewiele osób pamięta jego nazwisko z tamtych czasów, mało kto wie, czym w ogóle się zajmował i raczej nie obchodzi ich to do dziś. Piotrowicz to niemal lokalna gwiazda, a nawet guru, bo takie słowo też pada pod jego adresem. Nie wszyscy wiedzą, że przed laty prowadził szkolenia dla członków PZPR.

REKLAMA

Przez wiele lat Stanisław Piotrowicz był obecny w życiu Krosna. W 2005 roku trafił do Senatu, a od dwóch kadencji zasiada w Sejmie, ale dopiero od niedawna ma swój czas.

– Pokazują go media, jest o nim głośno, walczy o Trybunał Konstytucyjny, bierze udział w ratowaniu Polski. Tak myślą jego zwolennicy, którzy nie pozwolą mu zrobić krzywdy – mówi jeden z mieszkańców. Fakt, że media ujawniają niechlubne historie z przeszłości byłego prokuratora, jakby mało komu tutaj przeszkadzał.

"Spytałem ojca, czy Piotrowicz go oskarżał" Burza wokół oskarżenia opozycjonisty? – Media tak mówią, ale ja nie wiem, jak było. Wolę zachować dystans – tłumaczy nam Wojciech Jarząb, wiceszef NSZZ Solidarność w Krośnie. Jego ojciec w latach 80. był internowany, do dziś jest chory. Ma wielu znajomych, którzy też byli internowani, spotykali się u niego w domu, i żaden z nich nic negatywnego o prokuratorze Piotrowiczu nigdy nie powiedział. – On ani nie pomagał, ani nie szkodził. Tak mówią – mówi naTemat.

O tym, że Piotrowicz miał oskarżać działaczy opozycji, Wojciech Jarząb dowiedział się jakiś czas temu z mediów. – Spytałem wtedy ojca, czy to Piotrowicz go oskarżał, ale powiedział, że zupełnie go nie kojarzy. Miał innych prokuratorów i oskarżycieli – mówi.

Jerzy Stępień, były szef Trybunału Konstytucyjnego, w stanie wojennym był z kolei internowany w okolicy Krosna. – W sierpniu 1980 roku prokuratora Piotrowicza przeniesiono do Krosna, był tam do 1983. Sprawował się widocznie dobrze, skoro dostał medal za zasługi – wspominał w rozmowie z Janiną Paradowską.

Okres jego pracy w Krośnie przypadł na stan wojenny. Ja byłem internowany w Nowym Łupkowie i po roku, kiedy wszyscy wychodzili, zostałem aresztowany i wywieziony na dołek do Krosna. Przez 48 godzin nie wiedziałem, o co chodzi. Potem zostałem zawieziony do Rzeszowa, były jakieś zarzuty, proces, zostałem skazany. Niby przypadek, ale pan Piotrowicz w tym Krośnie był prokuratorem, a ja na dołku. Teraz tacy ludzie triumfują.

Jerzy Stępień

w TOK FM

Rok temu wydał oświadczenie W mediach ogólnopolskich od trzech lat znana jest sprawa Piotrowicza i opozycjonisty Antoniego Pikula, ale na dobre zrobiło się o niej głośno wczoraj, dzięki materiałowi TVN24 "Czarno na Białym", który pokazał, że były prokurator związany z PZPR, wcale nie pomagał tak opozycjonistom, jak utrzymywał. – To jest nieprawda, bo pan Piotrowicz ani mi, ani innym osobom z podziemia nie pomagał – przyznał Antoni Pikul.

Sam Piotrowicz rok temu wydał oświadczenie o tym, że nigdy nie oskarżał przed sądem działaczy opozycyjnych, a za odmowę prowadzenia takich śledztw po wprowadzeniu stanu wojennego został przeniesiony z prokuratury wojewódzkiej do rejonowej.

Prawdą jest to, że jako prokurator wielu takim osobom pomogłem, o czym przez lata musiałem milczeć, by osobiście nie narazić się na karę surowszą od tej jaka groziła tym, którym wówczas pomagałem. Czytaj więcej

Stanisław Piotrowicz

fragment oświadczenia

"U nas już dawno się o tym mówiło" Jak było naprawdę? Kto nie mówi prawdy? Wokół Piotrowicza narosła już ogromna niewiedza również w samym Krośnie.

– To co teraz opisują media, my już wiedzieliśmy. W rozmowach mówiło się u nas tym, że Piotrowicz oskarżał działaczy opozycji, nie była to wiedza tajemna. Mówiło się też o tym, że jest szereg innych oskarżonych przez niego osób, ale nie chcą się ujawnić. Nie padały tylko konkretne nazwiska – mówi wprost jeden z krośnieńskich polityków. Sam prosi, by nie podawać jego nazwiska. To małe środowisko. Nikt nie chce się wychylać.

Ale osoba związana z opozycją, która znała Piotrowicza za czasów jego urzędowania w prokuraturze, mówi, że nie będzie łatwo znaleźć inne oskarżone przez niego osoby. – On nie zajmował się politycznymi sprawami. Oprócz sprawy Pikuli nie przypominam sobie żadnej z jego udziałem. Był inny prokurator, który prowadził sprawy polityczne – mówi. Przypomina sobie za to inny aspekt działalności prokuratora Piotrowicza – był kierownikiem szkoleń partyjnych i prowadził wykłady dla członków partii.

Chodził z puszką po cmentarzu i zbierał pieniądze Od kilku osób słyszę, że jako prokurator był w mieście zupełnie nieznaną osobą. Nie było go widać, nie było o nim słychać. Do opinii publicznej przedostały się tylko dwie, głośne medialnie sprawy z jego udziałem – Pikula właśnie i księdza z Tylawy, który przez lata molestował małe dziewczynki, a w 2001 roku Piotrowicz umorzył śledztwo.

– Pierwszy raz usłyszałem o Piotrowiczu, gdy założył Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta. Chodził z puszką po cmentarzu, rozdawał naklejki i zbierał składki na dożywianie biednych ludzi. Wtedy wydawał się bardzo pozytywną osobą, prawdziwym działaczem społecznym – mówi nam Adrian Krzanowski, redaktor naczelny portalu Krosno24.pl.

"Poseł Stanisław Piotrowicz od kilkudziesięciu lat angażuje się w pracę na rzecz społeczności lokalnej, a w szczególności w pomoc osobom zagubionym w życiu, wykluczonym i borykającym się z wieloma problemami. Takie cele stawia przed sobą Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta, którego działalnością poseł kieruje w Krośnie. W 1992 roku był inicjatorem utworzenia w Krośnie Koła Towarzystwa Pomocy im. Św. Brata Alberta, którego od dwudziestu lat jest prezesem". Czytaj więcej

Stanisław Piotrowicz o sobie

Fragment strony internetowej posła

Potem jego spojrzenie się zmieniło. – To człowiek strasznie fałszywy, oprawca komunistyczny. Paradoks i ironia historii polega na tym, że inny poseł PiS z regionu, Piotr Babinetz, był w młodości działaczem opozycyjnym, właśnie w czasie, gdy Piotrowicz był prokuratorem. I dziś obaj razem siedzą w tych samych ławach poselskich i Babinetzowi wcale to nie przeszkadza. Gdyby nie afera z Trybunałem Konstytucyjnym, nikt pewnie o przeszłości Piotrowicza by się nie dowiedział – mówi.

Gdy rozmawiamy, chwilę wcześniej wysłał maila do posła Babinetza. – Napisałem, że do jego biografii należałoby dopisać, że jest kolaborantem z byłym komunistycznym prokuratorem, a dziś człowiekiem, który atakuje praworządne państwo polskie. Trudno przecież temu zaprzeczyć – mówi. Poseł nie odpisał. Podobno, jak mówi dziennikarz, od roku nie odpisuje na maile i SMS-y.

Manifestował w obronie TV Trwam Stanisław Piotrowicz nie jest dziś szczególnie widywany w Krośnie, choć słyszę, że ma ładny dom z pięknym widokiem na panoramę Krosna i okolic. Niczym szczególnym dla miasta się nie zasłużył, nie widać, by jako poseł dbał o problemy mieszkańców. Niedawno pisaliśmy o likwidacji PKS Krosno. Jeden z pracowników opowiadał nam, jak poseł Piotrowicz obiecywał ratować firmę, i jak potem nic w tej sprawie nie zrobił.

W mieście podśmiewają się jednak, że jako poseł PiS Piotrowicz brał udział w dwóch manifestacjach. Tak – w kontekście ostatnich poczynań rządu w sprawie zgromadzeń publicznych – to naprawdę trzeba zobaczyć.

Raz, gdy solidaryzował się z mieszkańcami w sprawie odwołania dyrektora szpitala z nadania PiS (dość pokrętnie tłumaczył, że to stanowisko lokalnego PiS...). I drugi – gdy ulicami Krosna przeszła duża manifestacja w obronie TV Trwam na multipleksie. Fotoreporter portalu Krosno24.pl uchwycił moment, gdy poseł poddał się atmosferze demonstracji i niemal zaczął tańczyć pod Krzyżem.

fot. Damian Krzanowski / Krosno24.pl

Córka prokurator Dziś w Krośnie urzęduje przede wszystkim córka Stanisława Piotrowicza, od niedawna prokurator, o której pisano, że objęła to stanowisko bez konkursu. Nie tylko przez Polskę przeszła burza z tego powodu.

– Gdy Piotrowicz został senatorem PiS, usłyszałem nieoficjalnie, że pracownicy prokuratury bardzo się ucieszyli, że wreszcie się go pozbyli – mówi Adrian Krzymowski. On zna córkę Piotrowicza, Barbarę. Spotykali się czasem na kawie, rozmawiali o normalnych, codziennych sprawach. – Teraz przechodzi z pochyloną głową. Ja działam w KOD, ona trafiła do prokuratury bez konkursu. Może jej wstyd? – zastanawia się.

Napisz do autorki:katarzyna.zuchowicz@natemat.pl