
– Nie jestem gruba – mówi Amy Schumer do swoich hejterów i udowadnia, że z powodzeniem może zagrać rolę znanej ze swoich nienaturalnie długich i szczupłych kończyn lalki Barbie. Zresztą nawet jeśli komiczka zdecyduje się na upodobnienie do pierwowzoru (który, dla wiadomości hejterów, dawno jest passé...), to nie będzie w tym nic nadzwyczajnego. By dostać wymarzoną rolę aktorzy od zawsze tyją i chudną na potęgę.
Jestem bardzo bardzo zaszczycona nominacjami do dwóch Grammy i propozycją zagrania ważnej i wpływowej ikony. Czy to piętnowanie za tuszę, jeśli ty wiesz, że nie jesteś gruby i masz zero wstydu w związku z tym? Nie sądzę. Jestem silna i dumna z tego, jak żyję, mówię to, co myślę, walczę o to, w co wierzę i mam błogosławieństwo robienia tego z ludźmi, których kocham. Gdzie tu wstyd? Nie ma go. To iluzja. Kiedy patrzę w lustro, wiem, kim jestem. Jestem świetną przyjaciółką, siostrą, córką i partnerką. Jestem świetną komiczką, występującą w arenach na całym świecie, robiącą programy telewizyjne i filmy oraz piszącą książki, w których wykładam to wszystko na wierzch i jestem tak nieustraszona, jak tylko można być.










Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl
