
O Złotych Globach mówi się, że są zapowiedzią tego, co stanie się oscarowej nocy. W tym roku wszystkie oczy będą skierowane w stronę twórców musicalu "La La Land", ale też - ku miłemu zaskoczeniu - osób, których mogliśmy nie brać pod uwagę. Jedno jest pewno: będzie ciekawie.
Siedmioma nominacjami do nagród Hollywoodzkiego Stowarzyszenia Prasy Zagranicznej cieszy się Damien Chazelle, 31-latek, którego pamiętamy za doskonałe "Whiplash". Jego "La La Land" ze śpiewającymi Emmą Stone i Ryanem Goslingiem walczy w kategoriach: Musical / Komedia, Aktorka i Aktor w musicalu lub w komedii, Reżyseria, Scenariusz oryginalny, Muzyka filmowa i Piosenka.
Mimo że dzieła Chazelle'a to właściwie pewniak jednej z chyba dwóch najważniejszych filmowych gal, to dziennikarze dostrzegli i innych. Kogo konkretnie? Na przykład Aarona Taylora-Johnsona za rolę w "Zwierzętach nocy" czy Lily Collins w "Rules Don't Apply".
Wspaniale, że swoją szansę otrzymały też nieopatrzone aktorki serialowe, jak np. Claire Foy, grająca królową Elżbietę II, Riley Keough czy gwiazdy doskonałego "This is Us", Mandy Moore i Chrissy Metz. Tradycyjnie, nominacje zgarnęła "Gra o Tron" (kategorie : Serial dramatyczny oraz Aktorka drugoplanowa).
