"Nie mam współczucia dla zwalnianych z "Wyborczej"". Tak cieszą się prawicowi dziennikarze. Kiedyś nie do pomyślenia

W tym roku "Gazeta Wyborcza" obchodziła 27 urodziny.
W tym roku "Gazeta Wyborcza" obchodziła 27 urodziny. Fot. Waldemar Gorlewski / Agencja Gazeta
Musiały zmienić się standardy, coś wraz z "dobrą zmianą" pękło również tutaj. Dziennikarze tak się nie zachowywali. Środowisko, to środowisko. Były żarty, wzajemne podśmiewanie się, ale gdy coś złego się działo w innej redakcji, pojawiała się zwyczajna, ludzka, solidarność po fachu. Dziś mamy koszmarny zwrot o 180 stopni. Jad, jaki w ostatnich tygodniach wylewa się z wielu ust na"Gazetę Wyborczą" i radość z faktu zwalniania dziennikarzy, są przerażające.


Sytuacja w "Wyborczej", to ostatnio temat numer jeden prawicowych mediów. Żeby pokazać, krok po kroku, z dnia na dzień, jak największa swego czasu gazeta w Polsce, chyli się ku upadkowi. Jest w tym radość, satysfakcja, święcenie triumfów, może również gromadzona latami zawiść i nienawiść, która teraz znajduje swoje ujście.


"Cieszmy się, może wreszcie upadną!". Taki jest wydźwięk wielu przekazów w prawicowych mediach. Taki jest też ich odbiór w sieci. "Drogi Święty Mikołaju, na Gwiazdkę chciałbym dostać Gazetę Wyborczą – OSTATNIE WYDANIE" – to jeden z komentarzy. Inny: "Miło będzie tę hołotę zobaczyć na bruku". I spirala radości się nakręca.

"Wiem, że to niechrześcijańskie, ale naprawdę nie potrafię wykrzesać odrobiny współczucia dla zwalnianych z „Gazety Wyborczej”, sorry" – napisał z kolei na Twitterze Cezary Gmyz, dziś korespondent TVP w Berlinie, kiedyś sam zwolniony z "Rzeczpospolitej", choć w zupełnie innych okolicznościach i z innego powodu. Nie finansowego przecież, jak dziennikarze "GW".

Dziennikarze nie skakali z radości
Z perspektywy dobrych kilku lat pracy w "Rzeczpospolitej" pamiętam wiele ekonomicznych zwolnień w redakcji i poza nią. Z powodów finansowych, nie politycznych, bo nie o takie tu chodzi. Na przykład, jak likwidowała się znienawidzona przez wielu "Trybuna". Jak upadało, znienawidzone z kolei przez drugą stronę, "Życie" z kropką i ludzie zostawali na lodzie. A jednak czegoś takiego nie było. To samo mówią inni koledzy. "Nigdy tak nie było" – komentują w rozmowach.


Dziennikarze nie skakali z radości z powodu zwolnień w innych redakcjach, nie było oczekiwania aż "inni" wreszcie się zamkną – a już na pewno nikt publicznie się z tym nie obnosił. Była raczej branżowa ciekawość. I pytania w rodzaju "Co tam się u was dzieje?". Ciągle pytaliśmy o to kolegów choćby z "Trybuny", a inni pytali nas, co się dzieje w "Rzepie". O tym rozmawiano, komentowano, ale żeby śmiać się w twarz, bo zwalniają ludzi? Wydaje się, że było to niewyobrażalne.
Taka radość
"Przerażają mnie dziennikarze cieszący się z tego, że inni dziennikarze – których nie lubią – są zwalniani z powodu cięć finansowych" – napisał na Twitterze Bartosz Węglarczyk, który wiele lat przepracował w "Wyborczej". I zalała go za to fala oburzenia. Choćby z tego powodu, że nie reagował, gdy po tekście o trotylu we wraku Tupolewa, z "RZ" zwolniono grupę dziennikarzy. Obie sytuacje, i powody zwolnień, są jednak przecież zupełnie inne.
Do zwolnienia 190 osób
Agora ma problemy finansowe i widać to coraz bardziej. W październiku "Super Express" pierwszy raz w historii prześcignął "GW" pod względem sprzedaży. Były już zwolnienia – wypowiedzenia otrzymało 120 osób, a będą jeszcze kolejne. Do końca roku pracę ma stracić w sumie 190 osób.

Od wczoraj głośno o odejściu trzech dziennikarzy od wielu lat związanych z redakcją: – publicysty Jarosława Mikołajewskiego oraz korespondentów – Tomasza Bieleckiego (Bruksela) i Mariusza Zawadzkiego (Waszyngton). Obie zagraniczne placówki są likwidowane.
Przyczyny jasne. Brak rządowych reklam. "A to zapewne dopiero początek zwolnień… Kiedy trafi na pana Jarosława Kurskiego? A może i samego pana Adama?" – spekuluje portal wPolityce.pl.

"Wyborcza tonie"
Wśród zwolnionych, na pewno jest też X nierozpoznawalnych nazwisk, dla których "Wyborcza" była normalnym miejscem pracy, a nie miejscem politycznej nienawiści. Ale cieszmy się, niech Agora, która kiedyś dzierżyła palmę pierwszeństwa też odczuje, że może być źle. A że odczują, to jacyś ludzie? Najważniejsza w końcu ideologia.

"Wyborcza" tonie, a OKO.press ślepnie" – to jeden z tytułów na portalu niezalezna.pl. "Czy to ostatnie tchnienie Agory?" – to tygodnik "Do Rzeczy". Fronda też żyje tematem: "Gazeta Wyborcza tonie, Michnik lamentuje". Itd., itp. Non stop.

Niesmak. Jakiś niesmak zostaje.

Napisz do autorki: katarzyna.zuchowicz@natemat.pl