"Widziały gały co brały". Robert Brylewski mówi nam o tym, dlaczego pokazał koszulkę z Wałęsą na koncercie TVP

"Widziały gały co brały". Robert Brylewski mówi nam o geście z koszulką z Wałęsą na koncercie transmitowanym przez TVP.
"Widziały gały co brały". Robert Brylewski mówi nam o geście z koszulką z Wałęsą na koncercie transmitowanym przez TVP. Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta
Ten gest zrobił furorę. Robert Brylewski z zespołów Kryzys i Izrael zaskoczył widzów, a przede wszystkim władze TVP. W trakcie koncertu transmitowanego przez TVP Kultura ostentacyjnie rozpiął kurtkę, pod którą miał koszulkę z podobizną Lecha Wałęsy. A tak się starano, aby o Wałęsie na tych uroczystościach nie było ani słowa.


To był rocznicowy koncert w Stoczni Gdańskiej. Zorganizowano go, by upamiętnić ofiary stanu wojennego. Honorowy patronat objął nad nim m.in. prezydent Andrzeja Duda, a organizatorami wydarzenia byli TVP, IPN i "Solidarność". Tyle że zupełnie pominięto na nim rolę najważniejszego wówczas człowieka "Solidarności". Do czasu aż na scenę wszedł zespół Kryzys. A wszystko to działo się tuż przed nosem prezesa Telewizji Polskiej, który był w pierwszym rzędzie.

Widział Pan minę Jacka Kurskiego?


Nie miałem okazji. Przyznam, że grając nie zauważyłem, że jest przed sceną. Dowiedziałem się dopiero później z tekstów, jakie się ukazały po koncercie, że sam pan prezes Kurski raczył oglądać ten występ.

To była zaplanowana akcja, prawda? Bo przecież nie tylko Pan pojawił się w koszulce z podobizną Wałęsy. Organek miał T-shirt z Henryką Krzywonos, kolega z sekcji dętej z Jackiem Kuroniem...

To było i zaplanowane, i spontaniczne jednocześnie. Po prostu - powiedziałem mojej manager, że potrzebuję koszulki z Wałęsą. A tuż przed koncertem okazało się, że tych koszulek znalazło się więcej. No więc każdy z zespołu co chciał to brał.

Ludzie odczytują ten gest jako wsparcie dla Lecha Wałęsy, o którym w czasie koncertu nikt nie wspomniał, ale także jako sprzeciw wobec działań władz TVP. Właśnie takie było przesłanie?

Interpretację pozostawiam słuchaczom i widzom. Wolny wybór. Zrobiliśmy swoje, zawsze tak działaliśmy, zawsze komentowaliśmy rzeczywistość swoimi piosenkami i postawą. Telewizja nie powinna być zaskoczona tym gestem. Widziały gały co brały.

Właśnie, są już jakieś reakcje z Woronicza?

Dochodzą do nas różne informacje, ale... Mnie w sumie interesuje teraz, żeby nam za tę robotę zapłacili i mam nadzieję, że nie będziemy się musieli o to procesować.

Nie obawia się Pan, że TVP zrobi teraz listę artystów, których można pokazać na ekranie, a których nie?

Bez przesady. Nie uważam, żebym jakoś narozrabiał i nabroił. Liczę, że zatriumfuje rozsądek i kultura, a telewizja podejdzie do tego "wolnościowo", czyli będzie możliwość prezentowania różnych opinii i tematów.
Dziś wykonuje Pan gest, który jest upamiętnieniem Wałęsy, ale był taki moment w 81' roku kiedy nie dogadaliście się z "Solidarnością". Gdy grał Pan z Tomkiem Lipińskim w Brygadzie Kryzys mieliście wystąpić na I Przeglądzie Piosenki Prawdziwej w Hali Olivia w Gdańsku i do występu tego nie doszło. Tomek Lipiński opowiadał potem, że organizatorzy przestraszyli się waszego ostrego przekazu i dlatego zrezygnowali z występu. A wy uznaliście wówczas, że nie ma się co angażować w politykę i wtedy właśnie powstał utwór "Nie wierzę politykom".


Bardziej chyba wtedy poszło o to, że gramy za głośno i to przeszkadzało człowiekowi, do którego należał sprzęt nagłaśniający. Mało brakowało, żeby na scenie doszło do bijatyki z Tomkiem Lipińskim, ale to raczej nie miało nic wspólnego z polityką wówczas. Choć owszem, politykom nie należy wierzyć z zasady. Wszystkim.
Faktem jednak jest to, że myśmy wówczas całym sercem byli z "Solidarnością". Prowadziliśmy swoją działalność, robiliśmy muzykę, ale jasne, że się z "Solidarnością" utożsamialiśmy. Dziś natomiast różne zespoły bardziej prawicowe, bardziej lewicowe - ja nie zamierzam się wpasowywać w te podziały. Ja pod wpływem książki "Trzecia fala" Alvina Tofflera stałem się "toffletystą". Uważam, że następuje właśnie powolna agonia i lewicy, i prawicy. Wkrótce będziemy zupełnie nowym społeczeństwem cyfrowym.

A nie obawia się Pan, że tym gestem z koszulką właśnie trafił Pan do "lewicowej szufladki"?

Powiem delikatnie - mam to głęboko w nosie. Niech mnie sobie klasyfikują, jak chcą. Parę lat temu też grałem koncert w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, wtedy to było w Warszawie na placu Konstytucji. Tam się wtedy zebrało mnóstwo jakichś ludzi z ONR-u, którzy potem szli protestować pod domem umierającego Jaruzela. Mocno się też sprzeciwiałem, gdy kiedyś polscy lewicowcy zaprosili niemieckich, żeby ci walczyli na ulicach Warszawy 11 listopada z narodowcami idącymi w Marszu Niepodległości. Nie jestem po żadnej stronie, idę własną drogą i generalnie w życiu staram się być mediatorem.

A nie ma Pan już dość ciągłego stawiania oporu? Tomek Lipiński niedawno napisał na Facebooku, że męczy go już "wdrapywanie się na barykady" i śpiewanie, że "jeszcze będzie przepięknie"...

Trzymam za Tomka kciuki, żeby nie tracił wiary. To wspaniała piosenka i życzyłbym wszystkim, żeby się ziściła.

Napisz do autora: tomasz.lawnicki@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
Bella Happy Pants 0 0Wiedza ratuje życie. Tych lekcji z pierwszej pomocy nie możesz pominąć
Subway 0 0Subway przyjazny weganom? Znana sieć podąża za trendami i mocno rozszerza menu
ASZdziennikTefal 0 0Oszustwo w akcji sprzątania parków narodowych. Mieli posprzątać tylko jeden, posprzątają wszystkie
O TYM SIĘ MÓWI 0 0"Przez WOT poczuliśmy się jak śmiecie". Żołnierz mówi, dlaczego jego koledzy rezygnują z wojska
0 0Piękny gest amerykańskiego aktora wobec Piotra Woźniaka-Staraka w Gdyni
0 0Zabawna wpadka Kożuchowskiej. Przyjęła oświadczyny na czerwonym dywanie
0 0O pracy w tym miejscu marzą setki osób. Tylko oferta dla stolarza wzbudziła drwiny
Bella Happy Pants 0 0Mniej powodów do zmartwień. 5 gadżetów – twoje dziecko będzie bezpieczniejsze