PiS obiecywał, że ściągnie Polaków z Donbasu. I co? Poznań musi wyręczyć rząd Beaty Szydło

Poznań już przyjął rodziny z Mariupola. Teraz odpowiedział  na dramatyczny apel z Ługańska. Czy rząd pomoże miastu w ściągnięciu Polaków?
Poznań już przyjął rodziny z Mariupola. Teraz odpowiedział na dramatyczny apel z Ługańska. Czy rząd pomoże miastu w ściągnięciu Polaków? Fot.screen/poznan.pl
Ponad 60 osób o polskich korzeniach z Donbasu błaga o niezwłoczną ewakuację. Bezskutecznie dobijają się do drzwi rządu, a przecież nie tak dawno pisowska ekipa krzyczała na przeciwników, że są opieszali. Teraz robią to samo. Poznań nie czeka, postanowił pomóc. Znów...


– Ministerstwo odpisało nam, że możemy liczyć jedynie na załatwienie wiz poza kolejką i ewentualne zapomogi – Jerzy Prykołota, mieszkaniec Ługańska skarżył się korespondentowi „Gazety Wyborczej”.

Nie uciekł przed wojną wcześniej, bo jego żona ciężko zachorowała. Wierzył też, jak wielu, że jakoś to będzie. Chce wyjechać do Polski. Normalnie żyć, przede wszystkim bezpiecznie.

Krytykowali, a teraz...
Prykołota jest jedną z 60 osób o polskich korzeniach, które napisały do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych prośbę o ewakuację. Bezskutecznie dobijają się do drzwi, a jeszcze nie tak dawno minister Mariusz Błaszczak nawoływał: – Żądamy od premier Kopacz, by ewakuacja się odbyła. Żądamy także wyjaśnień ze strony ministra spraw zagranicznych i pani minister spraw wewnętrznych.


Inni politycy, którzy tak często powołują się na narodowe tradycje, też powinni pamiętać swoje słowa.

Jak na razie to tylko poprzedni rząd zorganizował dwie ewakuacje Polaków. Ostatnia kosztowała 4 mln złotych. Podpisani pod listem w większości mają Kartę Polaka, potwierdzającą przynależność do polskiego narodu. MSZ na dociekania dziennikarzy o ewakuację odpowiedział:

Odpowiedź Konsulatu RP

"Konsulat Generalny RP w Charkowie pozostaje w bieżącym kontakcie ze wspomnianymi osobami. Placówka udziela zainteresowanym pomocy i wsparcia. Osoby te mogą korzystać z uprawnień wynikających z posiadania Karty Polaka oraz dodatkowego, indywidualnie udzielanego wsparcia konsulatu np. w formie zapomóg". Czytaj więcej

źródło: "Gazeta Wyborcza"
Jaśkowiak razem z Szydło
Wieści o problemach Polaków dotarły do prezydenta Jacka Jaśkowiaka. Na Wiejskiej Jaśkowiak wywołuje reakcję alergiczną. Otwarcie krytykuje obecny rząd. Zaapelował do radnych, aby Poznań pomógł uciekającym przed koszmarem wojny w Donbasie. Jeden z nich Marek Sternalski z PO komentował w rozmowie z naTemat: – Nie chce oceniać postępowania rządu w sprawie ewakuacji. Zwłaszcza że liczymy na współpracę z nim i pomoc w ściągnięciu tej grupy do Polski.
Radny dodaje, że przyjęcie grupy z Donbasu to ma być projekt ponad partyjnymi podziałami. Jego zdaniem Poznań sam nie udźwignie przygarnięcia takiej rzeszy ewakuowanych. – Do akcji chcemy włączyć inne samorządy z Wielkopolski – zapewnia. Sternalski był też inicjatorem pomocy dla rodzin z Mariupola. W grudniu 2015 r. Poznań przyjął 10 rodzin.

To była słuszna decyzja
– W pierwszej kolejności mogły wyjechać rodziny z małymi dziećmi. Mieliśmy córeczkę. Na szczęście – opowiada Aleksander Boczarow, który wraz z rodziną został ewakuowany z Mariupola. Wspomina: – Poznań był pierwszym, który zaoferował pomoc. Dopiero potem pojawiło się wsparcie rządowe.


W Mariupolu zostali rodzice. Sytuacja w ogarniętym regionie niewiele się poprawiła. – Nie ma walk w samym mieście, natomiast trwa ostrzał w okolicy. Rosjanie dysponują artylerią o dalekim zasięgu. Każdego dnia wyjeżdżając za miasto zastanawiałem się czy wrócę, albo czy po powrocie zastanę w domu najbliższych – wyznaje.
Jest zadowolony z decyzji o wyjedzie do kraju przodków. Znalazł pracę w firmę, która zatrudnia też Ukraińców i jest ich koordynatorem. Natomiast jego żona, nauczycielka pracuje, jako pomoc w żłobku. Teraz rozglądają się za mieszkaniem. Kończy się im roczne wsparcie na wynajem.

– Jeśli ktoś mówi, że przyjeżdżamy do Polski na zarobek, to się myli. Moje niewiele odbiegają od tych na Ukrainie. Dla mojej rodziny najważniejsze jest, że uratowaliśmy życie. Tutaj, w Poznaniu możemy żyć bezpiecznie. Jest jeszcze wiele osób, które chcą przyjechać – dodaje Boczarow.