
Prawo i Sprawiedliwość robi co może, aby zamknąć dziennikarzy w centrum prasowym w Sejmie, co znacznie ograniczy dostęp do polityków. Pracownicy mediów nie zgadzają się na rzucanie im kłód pod nogi, a odbiorcom ograniczenie wglądu w pracę posłów. Pod Sejmem trwa protest.
REKLAMA
Wielokrotnie pisaliśmy i mówiliśmy o tym, jak Prawo i Sprawiedliwość stopniowo ogranicza dziennikarzom możliwość pracy w Sejmie. Priorytetem dla polityków jest zamknięcie ich w centrum prasowym i odcięcie od pozostałych pomieszczeń, gdzie każdego dnia podejmowane są kluczowe dla kraju decyzje. O godzinie 12 rozpoczęła się przed Sejmem pikieta dziennikarzy przeciw ograniczeniom nakładanym przez PiS.
Z najnowszych doniesień wynika, że do Sejmu będzie mogło wejść tylko dwóch dziennikarzy z każdej redakcji. I to w trybie zmianowym, czyli w jednym momencie, jeden dziennikarz. Takimi stałymi korespondentami będą reporterzy z udokumentowanym doświadczeniem parlamentarnym, a inni będą musieli obejść się smakiem i siedzieć w budynku F, gdzie powstanie centrum medialne.
Niedawno przeciw takim planom zaprotestowała grupa redaktorów naczelnych. – Obecny model – otwarty dla prasy i obywateli parlament – stał się symbolem wolności słowa – piszą w liście otwartym. I dalej: – Sejm, który zamykałby się na media jednocześnie zamykałby się na obywateli.
Na apel szybko odpowiedziało Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu, które w okrągłych słowach zapewnia, że oczywiście zależy mu na jawności i ułatwieniu dziennikarzom pracy. Zapowiada, że zmiany będą wypracowywane we współpracy z przedstawicielami mediów. Jednak z treści komunikatu wynika, że są nieuniknione.
Napisz do autora: mateusz.albin@natemat.pl
