"The bends" - frustracja, że nie cieszysz się z czegoś tak, jak powinieneś.
"The bends" - frustracja, że nie cieszysz się z czegoś tak, jak powinieneś. Fot. Kadr z filmu "Jackie"

Szkoda, że w języku polskim nie mamy takiego filipińskiego "gigil”, które oznacza nieodparte pragnienie uszczypnięcia czegoś naprawdę słodkiego. Albo japońskiego "boketto" - słowa na bezmyślne gapienie się w przestrzeń. Gdyby tak nazwać wszystkie te stany, smutki i tęsknoty, których dziennie przeżywamy aż nadto, może byłoby nam z nimi jakoś łatwiej. Na taki pomysł wpadł równo dekadę temu student z Minnesoty, John Koenig - poznajcie jego "Słownik nieokreślonych smutków”.

REKLAMA
Jak wyjaśnia Koenig, zawarte w jego słowniku słowa są prawdziwe, a przynajmniej w takim sensie, w jakim prawdziwe są wszystkie neologizmy. Na pewno są za to urzekające. Określają stany, które prawie każdy z nas zna - wrażenia, które towarzyszą nam codziennie, albo z którymi spotkaliśmy się raz i przelotnie. I wszystkie są przejmująco albo tylko trochę smutne. Oto garść z nich.
Kenopsia - niesamowita atmosfera miejsca, które zwykle jest zatłoczone, a właśnie w tym momencie widzisz je całkowicie opustoszałe. Korytarz szkolny wieczorem, redakcja poczytnego portalu internetowego na kilka godzin przed świtem. Legenda głosi, że czasem nawet Morskie Oko.
Vemödalen - frustracja, gdy fotografujesz fantastyczny zachód słońca nad morzem albo widok na Zakazane Miasto z samego środka placu Tian’anmen, albo wyłaniającą się zza chmur górę Fudżi - i zdajesz sobie sprawę, że podobnych zdjęć powstało już dziesiątki tysięcy. Co zmienia twoje unikalne wrażenie w coś wyświechtanego i taniego, a ty czujesz się jak producent pocztówek, a nie zdobywca świata.
Nighthawk - myśli, które lubią wracać do ciebie późno w nocy, tuż przed zaśnięciem. O zaległych obowiązkach, o doznanym dawno temu upokorzeniu, o niejasnej i przez to przerażającej przyszłości. W ciągu dnia trzymasz je bezpiecznie poza obrębem świadomości, ale nic nie poradzisz na to, że wracają, kiedy robi się ciemno i cicho.
Dead reckoning - kiedy wieść o czyjejś śmierci dotyka cię bardziej, niż mógłbyś się tego spodziewać. I choć chodzi o osobę, o której tylko słyszałeś, albo z którą zetknąłeś się powierzchownie, zawsze traktowałeś ją jak stały element krajobrazu. Tak jak dom, który mijałeś codziennie w drodze do domu i w którym zawsze były włączone światła - gdy nagle zgasły, przez chwilę czujesz się zdezorientowany.
Gnossienne - moment, w którym uświadamiasz sobie, że ktoś, kogo znasz od lat, wciąż ma całkowicie prywatne i tajemnicze życie wewnętrzne. I że gdzieś w odległych korytarzach jego osobowości są drzwi, które zawsze będą dla ciebie zamknięte - nie tylko dlatego, że nie masz klucza - po prostu nawet nie wiedziałbyś, gdzie ich szukać.
Anecdoche - rozmowa, w której wszyscy mówią, ale nikt nie słucha. I która ostatecznie nie prowadzi do niczego konstruktywnego ani wartościowego.
Pâro - uczucie, że wszystko robisz źle, kiedy ludzie dokoła ciebie wydają się działać w prosty, bezproblemowy sposób. I podczas gdy ty masz wrażenie, że błądzisz w ciemności i nieustannie kombinujesz, łamiąc przy tym szereg tabu, inni wydają się patrzeć na twoje starania jak na kogo z zawiązanymi oczami w jasnym pokoju i szeptać od czasu do czasu „zimno, zimno…”
Silience - przebłyski doskonałości u innych, których na co dzień nie dostrzegasz. Ukryte talenty twoich przyjaciół i dalszych znajomych, ulotne solówki wygrywane w podziemnych przejściach, genialne szkice tworzone w poczekalniach, ginące w nieprzebranym zbiorze podobnych portfoliów nieznanych artystów.
The kinda blues - świadomość, że choć twoje życie wydaje ci się wyjątkowe, a doświadczenia unikalne, w rzeczywistości wcale takie nie są, bo podobne emocje i rozterki przeżywają miliony na całym świecie. Smutek, że twoje uczucia są tylko jednym z kilkunastu riffów na jednej i tej samej strunie rozwoju człowieka. Które, na dodatek, w 98 procentach pokrywają się z tym, czego doświadcza pierwszy lepszy szympans.
Lapyear - rok, w którym stajesz się starszy niż twoi rodzice, kiedy przyszedłeś na świat. Od teraz zdajesz sobie sprawę, że nie ma na co czekać i uciekać od odpowiedzialności. Chociaż i tak uciekasz, bo w końcu czasy się zmieniły.
Jouska - hipotetyczna rozmowa, którą przeprowadzasz w swojej głowie. Szybka analiza za i przeciw, lepsza wersja dyskusji z rodziną, przygotowanie do najważniejszego momentu w życiu. Prowadzisz ją bezpiecznie w myśli, dlatego może być swobodniejsza i bardziej szczera niż to, co ostatecznie prezentujesz światu.
logo
On już 200 lat temu wiedział, że życie nie ma sensu. Polecam poczytać Schopenhauera. Fot. Polecam poczytać Schopenhauera / Facebook
Heartworm - związki albo przyjaźnie, które dawno minęły, ale wciąż nie możesz wyrzucić ich ze swojej głowy. Niejasne wrażenie, że ostatnie słowo nigdy nie zostało powiedziane.
The bends - frustracja, że nie przeżywasz i nie cieszysz się z czegoś tak bardzo, jak powinieneś, mimo tego, że pracowałeś na to latami. Dlatego próbujesz wykrzesać z siebie jakieś emocje, które odpowiadałyby oczekiwaniom ogółu.
Adomania - uczucie, że przyszłość pojawia się przed czasem, o wiele za szybko, zanim jeszcze zdążyłeś się do niej przygotować. Jak rok 2015, o którym jako dziecko fantazjowałeś razem z bohaterami "Powrotu do przyszłości”, a teraz już dawno masz go za sobą.

Napisz do autora: lidia.pustelnik@natemat.pl