
Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Beata Mazurek zdążyła już przyzwyczaić dziennikarzy do tego, że jej tłumaczenia niczego nie tłumaczą. Ale tak kuriozalnej wypowiedzi jak dzisiejsza trudno się było spodziewać. Rzecznik próbowała wyjaśnić, kto ogranicza prawa dziennikarzy na terenie Sejmu.
REKLAMA
– Prawo i Sprawiedliwość nie boi się dziennikarzy w Sejmie – stwierdziła dziś stanowczo Beata Mazurek. Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości tłumaczyła, że to nie partia zmienia przepisy regulujące pracę dziennikarzy w budynku Parlamentu, tylko Kancelaria Sejmu. – Nie ma mowy, żebyście byli odcięci od informacji – przekonywała zgromadzonych dziennikarz pani rzecznik.
Mazurek w tych twierdzeniach była tak stanowcza, że za nic miała sobie pytania ze strony dziennikarzy. Szczególnie dociekliwa była dziennikarka TOK FM Karolina Lewicka, która próbowała doprecyzować, czy to prawda, że na czele Kancelarii Sejmu stoi była radna PiS z Targówka. – Po szczegóły odsyłamy do Kancelarii – skwitowała rzecznik.
Spór dotyczy planów dotyczących pracy dziennikarzy w budynku Sejmu. Ma być zmniejszona liczba wydawanych akredytacji, ponadto dziennikarze nie będą mogli swobodnie przemieszczać się po korytarzach sejmowych. Żeby zebrać informacje będą musieli czekać na polityków, którzy zechcą z nimi porozmawiać w Centrum Medialnym. Zostanie ono utworzone w budynku F.
Dziennikarze protestują przeciwko tym ograniczeniom. Dziś pod Sejmem odbyła się pikieta przedstawicieli mediów.
