
Ciągle słyszę, jak to ci polscy mężczyźni nie umieją w modę, jak fatalnie się ubierają, jak nie wyczuwają niuansów związanych ze stylem. Że od kobiet wymaga się nie wiadomo czego, a my założymy byle bluzę i już chcemy być uznawani za bożyszcza. Ok, pomyślałem, może i jest w tym trochę racji. Dość tego! Biorę się za siebie! Ale po wpisaniu w wyszukiwarkę frazy trendy męskie wiosna 2017 poddałem się. Poddałem się całkowicie.
REKLAMA
Zanim rzucą się na mnie znawcy mody, że nie rozumiem, że wykazuję się ignorancją i złym smakiem, zaznaczę, że tak, o modzie nie wiem zbyt dużo i właśnie dlatego liczyłem, że przejrzenie zdjęć z pokazu mody pomoże mi się w temacie zorientować. Nic bardziej mylnego!
Ja rozumiem, że moda to zabawa, to eksperymentowanie, ale kiedy za namową redakcyjnej koleżanki wszedłem na zestawienie nadchodzących wiosennych trendów wg francuskiego Vogue'a, to zamarzyłem, by zima nigdy się nie kończyła.
Przyjrzyjmy się trendom!
Pierwszy trend, na trekkingowca. Ok, wygodnie sportowo, ale co to? Na jednym ze zdjęć widzę skarpety i sandały, a na drugim dziwaczny zestaw z milionem kieszeni. To raczej wędkarz niż trekkingowiec, a ja ostatnio czytałem, że kamizelka a la amator pstrąga nie zyskuje uznania wśród dam.
Pierwszy trend, na trekkingowca. Ok, wygodnie sportowo, ale co to? Na jednym ze zdjęć widzę skarpety i sandały, a na drugim dziwaczny zestaw z milionem kieszeni. To raczej wędkarz niż trekkingowiec, a ja ostatnio czytałem, że kamizelka a la amator pstrąga nie zyskuje uznania wśród dam.
Dobra, idziemy dalej, nie ma co się zrażać, może przy następnych slide'ach będzie lepiej.
Teraz coś, co opisano jako Streetwear Nineties, a dla mnie to wygląda jak pokaz bohaterów dokumentalnego filmu o ukraińskich i polskich kibolach. Z jednej strony taki strój gwarantuje nietykalność, z drugiej ortalionowe dresy ojca, które zakładał co roku na wakacyjną podróż do Międzyzdrojów mogą być jeszcze w całkiem niezłym stanie. Ok, mamy tutaj sytuację win win.
Potem jest tylko lepiej. Trend ochrzczony mianem "plecy XXL" pokazuje mi drobnych chłopców, którzy toną w za dużych (dużo, dużo za dużych) marynarkach. W moim środowisku taki trend nazywał się "jak po starszym bracie" i z tego, co pamiętam, raczej nie był zbyt wysoko ceniony.
Jednym z moich przyszłorocznych faworytów, jeśli chodzi o trendy jest "elita bondażu". Panowie w skórzanych paskach, jak z najbardziej wyuzdanych filmów porno. Super. Widzę tak siebie u babci na obiedzie. Nad schabowym.
Koniec końców, po przejrzeniu 20 slide'ów, na których widziałem bezradne męskie nóźki, próbę namówienia mnie do założenia gigantycznego zielonego futra, cztery razy za dużej marynarki i zestawu sado-maso, poddałem się. Z chęcią zaprzyjaźnię się z modą, ale jeśli będzie to uczucie odwzajemnione.