
W sobotni wieczór Prawo i Sprawiedliwość przystąpiło do kontrofensywy. Co prawda spóźnionej o dobę, ale przystąpiło. Beata Szydło odczytała orędzie, a Marszałek Senatu zorganizował konsultacje z dziennikarzami. Zaproszono przedstawicieli redakcji do Senatu na godz. 22.15 w sobotę, a zaproszenia niektórzy dostali na kwadrans przed spotkaniem.
Kryzys wokół piątkowych głosowań w Sejmie się przeciąga, a kolejne demonstracje coraz bardziej szkodzą wizerunkowi Prawa i Sprawiedliwości. Dlatego Beata Szydło wystąpiła z orędziem do Narodu, które można streścić tak: dajemy wam kasę, więc nie marudźcie. Ogłosiła też w imieniu swojego przełożonego, że będzie spotkanie z dziennikarzami.
Marszałek Senatu Stanisław Karczewski (uważający Aleksandra Łukaszenkę za "ciepłego człowieka") zaprosił dziennikarzy na konsultacje. W sobotę o godz. 22.15. Problem w tym, że niektórzy zaproszenie dostali na 15 minut przed startem spotkania. Dlatego wiele redakcji odmówiło udziału. Spotkanie rejestrowała kamera TVP a także poseł PO Sławomir Nitras z PO.
Renata Kim z "Newsweeka" przyszła tylko po to, by wyrazić swoje zdanie na temat skandalicznego sposobu organizacji spotkania i wyszła. Jedynym efektem nocnej narady u Marszałka jest to, że spróbuje skrócić zakaz wstępu dziennikarzy do Sejmu, wprowadzony przez jego partyjnego kolegę Marka Kuchcińskiego. Zaplanowano też kolejne spotkanie, choć trudno oczekiwać, by przyniosło cokolwiek.
