
Jeszcze w sobotę w trakcie demonstracji pod Sejmem padła zapowiedź, że od poniedziałku będą się odbywać pikiety pod biurami poselskim polityków PiS. Nikt nie zapowiadał szturmu, ale rzecznik partii woli dmuchać na zimne. Beata Mazurek przestrzega posłów przed najściami w biurach i możliwymi atakami.
Rzecznik Prawa i Sprawiedliwości na Twitterze ostrzega koleżanki i kolegów. „Dziś mają być najścia na biura PiS. Widać śmierć M. Rosiaka to dla niektórych za mało. Proszę członków PiS i pracowników biur o ostrożność" – napisała Beata Mazurek.
Czy zagrożenie jest realne? Pikiety zostały zapowiedziane jeszcze w sobotę, nic jednak nie wskazuje na to, żeby miało dojść do palenia opon przed biurem tego czy innego posła, nie wspominając nawet o ataku na osobę parlamentarzysty. Raczej należy sądzić, że to kolejna próba przedstawienia opozycji w jak najgorszym świetle. O tym, że opozycja szykuje zbrojną okupację Sejmu pisał już portal braci Karnowskich.
Może też świadczyć o tym, że po piątkowych wydarzeniach w Sejmie politycy Prawa i Sprawiedliwości przestraszyli się reakcji ze strony suwerena. W 2010 roku do biura poselskiego Janusza Wojciechowskiego wtargnął mężczyzna, który zastrzelił asystenta Wojciechowskiego, Marka Rosiaka. Apel rzecznik o ostrożność przypomina o tamtym wydarzeniu.
