
Pół rządu na czele z ministrem kultury Piotrem Glińskim pęka z dumy po wykupie "Damy z gronostajem” z rąk Fundacji Czartoryskich, druga połowa na czele z ministrem finansów Mateuszem Morawieckim zadziera wysoko głowy po repolonizacji banku PEKAO SA. Nacjonalizacja dóbr narodowych, nie tylko klejnotów i sreber rodowych, postępuje wraz z budową IV RP. W tym szczytnym dziele przyłączamy się do budowniczych, a nawet stajemy w szeregu stachanowców by przyśpieszyć tempo. Podpowiadamy, jak PiS może jeszcze bardziej napompować narodową dumę byśmy wreszcie jako Naród wyzbyli się kompleksów.
REKLAMA
1. Wykupmy Lewandowskiego z Bayernu
Najlepszy polski piłkarz przedłużył właśnie kontrakt z Bayernem Monachium. Na mocy nowej umowy, która została zawarta do 2021 roku, ma zarabiać podobno około 20 milionów euro rocznie. Władze Bayernu zarzekają się wprawdzie, że Polak jest „niesprzedawalny”, ale zapewne w umowie są jakieś tajne klauzule czy kruczki prawne, które można by wykorzystać i „odbić” Lewego Niemcom. Minister sportu Witold Bańka powinien jak najszybciej rozpocząć negocjacje. Podobno by odzyskać Lewego należałoby wysupłać co najmniej z 70 milionów euro, choć Bawarczycy przy stole negocjacyjnym będą pewnie chcieli zobaczyć kwotę przynajmniej dziewięciocyfrową. Ale, co nie stać nas? Postaw się, a zastaw się – najwyżej się pożyczy! Przy okazji można by odkupić Podolskiego i Klose.
2. Odbijmy Marie Curie-Skłodowską Francji
Należałoby wreszcie wytłumaczyć tym fircykom, których „uczyliśmy jeść widelcem” że noblistka była Polką i tylko do nas należy jej spuścizna. W Polsce każde chyba miasto ma ulicę Skłodowskiej-Curie, a na świecie wciąż twierdzą, że „była francuską uczoną pracującą w Paryżu”. Nie może być tak, że odkryte przez nią rad i polon są w połowie polskie, a w drugiej – francuskie. Ok, odkryła je z mężem, który był Francuzem, ale to przecież kobieta kręci głową mężczyzny. Poza tym polon nazywa się polonem, a nie jakimś „francjum”. By ostatecznie „odzyskać Curie-Skłodowską” dla Polski, rząd powinien wysłać na negocjacje do Paryża mistrza widelca Piotra Kownackiego, wiceszefa MON.
3. Załatwmy przy okazji sprawę Szopena
Tak, Szopena – prawdziwego polskiego patrioty, a nie jakiegoś Chopina. W końcu urodził się w Żelazowej Woli. A te Francuziki znowu swoje, że jest jednak "ich”. Nie rozumieją, że były rozbiory, że straciliśmy swoją państwowość. Przecież wiadomo, że Polska mu w duszy grała. Pod względem genetycznym był może w tylko połowie Polakiem, ale pod względem tożsamości, to już w całości. Ojciec Fryderyka pochodził z Francji, no ale matka była w każdym aspekcie Polką. Sam Fryderyk wyemigrował do Paryża tylko z powodów zawodowych. Ponadto, chciał brać udział w powstaniu listopadowym. Przecież gdyby nie uważał się za Polaka raczej nie chciałby ginąć za wolność Polski. Trzeba to jasno fircykom wyłożyć i znacjonalizować wszystkie dzieła naszego Szopena – mazurki, polonezy, nokturny.
4. Wykupmy prawa autorskie do „Idy” i „Pokłosia”
To trzeba załatwić koniecznie. Można by wtedy zmienić wymowę tych filmów na bardziej propolską, pronarodową. Wyjaśnić ilu Polaków ratowało Żydów, że nigdy nie byliśmy narodem antysemitów. Bo co teraz mamy? Oscarowa niby „Ida" jest wspólną produkcją Polski i Danii nakręconą głównie za niepolskie srebrniki. Podobnie z „Pokłosiem”. Przecież to koprodukcja polsko-słowacko-rosyjsko- holenderska. Przy okazji można by utrzeć nosa temu młodemu Stuhrowi, bo kala własne gniazdo. Właściwie to w kinie, które jest – jak wiadomo – najważniejszą ze sztuk, musimy kręcić takie filmy jak „Smoleńsk”, czy „Historia Roja”, które pokazują prawdę.
5. Pierogi, wódka, kremówki i Mazury muszą być tylko nasze
Bo to są polskie dobra narodowe, z których jesteśmy dumni. Musimy wykupić z rąk Niemców jak najwięcej działek i pensjonatów na Mazurach. Za bardzo się tam rozpanoszyli. Trzeba też koniecznie znacjonalizować produkcję wódki i pierogów, bo z tego my Polacy jesteśmy słynni na całym świecie. No i kremówek (bo wiadomo jak bardzo je lubił ojciec święty Jan Paweł II). Właściwie to należałoby się też zastanowić, czy polski papież nie powinien być pochowany na Wawelu, zamiast w bazylice świętego Piotra. W końcu to jeden z największych Polaków, a nie jakiś „Watykańczyk”. Sam Kościół zapowiadał, że serce polskiego papieża po beatyfikacji trafi do Polski. I co? Nadal nie mamy w kraju żadnych relikwii.
Napisz do autora: jaroslaw.karpinski@natemat.pl
