
Wicepremier pojawił się w porannym programie Roberta Mazurka, by opowiedzieć m.in. o zakupie kolekcji rodziny Czartoryskich. Piotr Gliński uznał, że musi dokładnie wyjaśnić kulisy transakcji, nie dając dojść do głosu prowadzącemu.
REKLAMA
Mazurek kilkakrotnie - pół żartem, pół serio - upominał się o możliwość zadania pytania. Minister kultury nie chciał na te prośby przystać. Zamiast rozmowy, był wykład o tym, jaki to udany interes zrobił rząd.
– Mieliśmy wielką okazję, dlatego, że nie była to nasza kolekcja, tylko prywatna – wyjaśniał Mazurkowi, ale przede wszystkim słuchaczom. Często powtarzał, że chce im dokładnie nakreślić, dlaczego czuje dumę z powodu transakcji za ok. pół miliarda złotych. – Mam wewnętrzną satysfakcję – zaznaczył.
– Pozwoli pan zadać pytanie? – rzucał parokrotnie Mazurek. Polityk nie pozwolił. Wreszcie zirytowany dziennikarz powiedział: "Panie premierze, tu ziemia", znów spotykając się z tą samą reakcją. Minister niewzruszenie kontynuował wypowiedź, Mazurkowi zostało więc tylko złapać się za głowę.
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
