"Nie zmierzałem czekać aż dostanę coś od losu". Rozmowa z Aminem Bensalemem, polskim aktorem algierskiego pochodzenia

Amin Bensalem jest polskim aktorem algierskiego pochodzenia.
Amin Bensalem jest polskim aktorem algierskiego pochodzenia. Fot. fanpage Amin Bensalem/Marzena Stokłosa
Amin Bensalem, aktor "Barw szczęścia" gdzie gra syryjskiego uchodźcę przyznaje, że w Polsce ma ograniczone możliwości jeżeli chodzi o dobór ról. Dlatego nie zamierzał czekać na propozycje; zaczął sam produkować spektakle, w których się obsadza. Jest też piosenkarzem oraz właścicielem dwóch hosteli. – Trzeba dopomóc swojemu losowi – mówi w rozmowie z naTemat.


W serialu "Barwy szczęścia" grasz uchodźcę. Jak odebrałeś taką propozycję?

Szczerze powiedziawszy, na początku trochę się zastanawiałem, bo wiadomo było, że postać syryjskiego uchodźcy będzie budziła emocje. Ale po przeczytaniu scenariusza nie miałem wątpliwości, że jego postać wnosi dużo do tego serialu.

Jesteś po szkole teatralnej. Pewnie już na studiach zdawałeś sobie sprawę, że w Polsce będziesz miał ograniczone możliwości do wykonywania zawodu.

Wcale nie miałem takiej świadomości (śmiech) Miałem od początku silną "zajawkę" na ten zawód. W szkole dostajesz przecież przeróżne zadania aktorskie. Szkoła daje poczucie pewnego rodzaju bezpieczeństwa – że kiedy się z niej wychodzi, to można wszystko. Rzeczywistość później weryfikuje nasze oczekiwania.
To kategoryzowanie, czy jak kto woli szufladkowanie jest o tyle dobre, że po zagraniu kilku takich ról stajesz się na tyle rozpoznawalny, że łatwiej ci znaleźć pracę. Ale mam świadomość, że jestem w szufladzie "trochę czarniejszy obywatel". Dlatego nie zamierzałem nigdy czekać na rozwój sytuacji, tylko sam działam, pomagam losowi.


Po prostu wziąłeś sprawy w swoje ręce?

Tak. Nagrywam płyty, produkuję spektakle, w których sam się obsadzam. To ja wolę zapraszać do współpracy, niż czekać na oferty.

Jak jest rozpisana Twoja rola Syryjczyka? Opiera się na stereotypach dotyczących uchodźców?

Trochę stereotypów tam jest. Z drugiej strony scenarzyści napisali rolę z pewnym dystansem. Mam nadzieję, że chociaż trochę oswoi temat związany z uchodźcami w Polce.

Ty masz algierskie pochodzenie

Mój tato pochodzi z Algierii, ja urodziłem się w Polsce. W Algierii tylko raz byłem trochę dłużej. Nie mogę powiedzieć, że mówię dobrze po arabsku, ale staram się doszkalać w tym zakresie. Mój tata przyjechał z Algierii kiedy miał dwadzieścia lat. Dzisiaj ma prawie 70, więc można powiedzieć, że jest w naszym kraju mocno zadomowiony.
Droga do Polski w jego przypadku była dosyć ciężka. W wiosce mojego ojca w tamtych czasach wszyscy byli analfabetami i on do szkoły musiał zasuwać ładnych parę kilometrów. Bez butów, bo pierwsze buty dostał o wiele później.

Ojciec przeżył naprawdę sporo, to były ciężkie czasy francuskiego zaboru. Opowiadał mi na przykład, że ludzie cieszyli się z bombardowania, bo wtedy właściciele sklepów zostawiali swoje dobytki, można wtedy było tam pójść i się najeść. Nie miał nawet zeszytu, uczył się pierwszych słów zapisywanych na tablicy z korka. W drodze powrotnej, to było ok. 30 kilometrów w obie strony, mój ojciec uczył się wszystkiego, bo następnego dnia musiał mieć czystą tablicę.


Jak znalazł się w Polsce?

Do liceum pojechał do Arabii Saudyjskiej. Później skorzystał z otwarcia Polski na kraje arabskie i przyjechał studiować na zasadzie stypendium. Mamę poznał na studiach i postanowili zostać. Pamiętam, że od wczesnych lat, ojcu bardzo zależało na tym, żebyśmy byli wykształceni. Chociaż często się z nim o to spierałem, to dzisiaj uważam, że miał absolutną rację.

Gdzie Ty się urodziłeś?

W Połczynie Zdroju, to jest mała miejscowość, obok Ostrowic, skąd pochodzi moja mama. Kiedy byłem dzieckiem mieszkaliśmy właśnie w Ostrowicach. W tej miejscowości nigdy wcześniej nie widzieli ludzi takich jak mój ojciec. Dla mieszkańców było to pewnym szokiem. Ale dla dzieci moje pochodzenie nie było wtedy żadnym problemem, dzieci obierają świat bez narzucanych przez dorosłych kontekstów. Oczywiście, że dzieci uwypuklają pewne charakterystyczności. Jak ktoś jest gruby, to ma ksywę "Gruby", jak też miałem odpowiedni do swoich cech pseudonim - "MudżYna". Dla mnie to było wtedy normalne.

Później przeprowadziliście się do Drawska

Tak. Społeczeństwo było do nas trochę wrogo nastawione. Mieliśmy domek nad jeziorem w Dołgie, były różne akcje... Podpalili nam płot, czy były inne sytuacje, o których dzisiaj nie bardzo chcę mówić. Ale uważam, że ludzie, którzy nie doświadczają przeciwności w młodości, w dorosłym życiu mają trudniej. Tamte sytuacje na pewno mnie wzmocniły.
W Drawsku było inaczej?

W liceum poznałem super ludzi. Zawiązała się paczka, z którą trzymam się do dzisiaj. Motywowaliśmy się, żeby wyjeżdżać z Drawska i sięgać po więcej. Do dzisiaj spędzamy razem Sylwestra. To tam poznałem też człowieka, który miał kontakt ze światem teatralno-filmowym. Założył dla nas koło teatralne, gdyby nie on, chyba nigdy nie dowiedziałbym się na czym polega ten zawód. Dostałem się na studia aktorskie we Wrocławiu za drugim razem.

Po studiach nie szukałeś angażu w teatrze?

U mnie ciągle coś się dzieje, a to wyklucza pracę w jednym zespole teatralnym. Ostatnio na przykład zrobiłem sztukę z kolegą, który także jest Mulatem. Sztuka jest o tym, jak to jest być czarnoskórym aktorem w Polsce. Obecnie jest nas tylko trzech aktorów młodego pokolenia i jeden starszy. Opisujemy nasze życie zawodowe w Polsce, a jest to naprawdę śmieszne.

Bo dostajemy role Włochów, Portugalczyków, chociaż przecież nawet tak nie wyglądamy. Mój kolega ma natomiast spory kompleks związany z wierszem "Murzynek Bambo". Sam wiesz, że ten wierszyk jest trochę dziwny, w dodatku jak trzeba go recytować w szkole przed klasą. On ma dużą traumę, bo jako dziecko grał w teledysku discopolowym właśnie zatytułowanym "Murzynek Bambo". Dopiero naszym spektaklem oczyścił się z tej historii. W styczniu zagramy ten spektakl w mojej przestrzeni, którą właśnie otwieram w Warszawie.

Co to za przedsięwzięcie?

Nazwałem to "City Hall". To duża hala, gdzie będę organizował koncerty i spektakle oraz wynajmował ją do artystycznych celów i produkcji filmowej. Będę też tam nagrywał swoje płyty.

Znalazłeś sponsorów, czy zainwestowałeś oszczędności?

Wziąłem kredyt. Oprócz tego mam w Warszawie dwa hostele, które prowadzę razem z żoną.

Twoja żona jest Łotyszką. Gdzie się poznaliście?

Byłem na wymianie teatralnej w Rydze, gdzie przez chwilę studiowałem aktorstwo. To tam się poznaliśmy. Moja żona jest choreografką, pracuje na kontraktach w całej Europie. Przez pewien czas mieszkaliśmy razem w Hiszpanii, później postanowiliśmy zamieszkać w Polsce. To ona wpadła na pomysł otworzenia hosteli. Dajemy dzisiaj ludziom pracę, zatrudnialiśmy około dwunastu osób. W jednym z hosteli jest około 40 miejsc, a w drugim 60.
Twojej żonie podoba się w Polsce?

Na Łotwie wszyscy bardzo dobrze mówią po angielsku. W Polsce niestety tylko z pozoru się wydaje, że znajomość angielskiego jest taka duża. W nas wciąż nie ma zwyczaju rozmowy w języku angielskim, kiedy w towarzystwie jest cudzoziemiec. Zazwyczaj po "How are you", później wszyscy przechodzą na polski, nie martwiąc się, że ktoś może w ogóle nie rozumieć o czym jest rozmowa. Plus jest taki, że moja żona musiała się szybko nauczyć się polskiego.

Czy ostatnio nie poczułeś większej niechęci do ciebie z uwagi na pochodzenie?

Poczułem. Na przykład podczas Sylwestra, byliśmy w górach, spaliśmy w takim super schronisku. Nagle słyszałem, jak obok mówią o muzułmanach. Oczywiście nie były to miłe słowa. To mnie zdenerwowało, więc postanowiłem ich odrobinę sprowokować, chociaż wychowany jestem w wierze chrześcijańskiej. Podszedłem i powiedziałem, że jestem muzułmaninem i czy w związku z tym chcieliby ze mną porozmawiać o religii. Jeden z tych ludzi powiedział wprost, że mnie zabije, a później jeszcze dodał: "Ciesz się, że nie mam noża.." Dobrze, że byliśmy dużą ekipą, bo czułem się trochę zagrożony. A przecież nie powiedziałem nic złego.

Napisz do autora: oskar.maya@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Małgorzata Tusk zadała szyku we Francji. Tak wyglądała obok małżonek Trumpa i Macrona
0 0Ciężarna Joanna Krupa całkowicie naga na okładce "Wprost". Stanęła w obronie LGBT
Unum 0 0Nie wszystkie ubezpieczenia chronią przez całe życie. Jak wybrać polisę, która nie wygasa
0 0Smutni 30- i 40-letni. Wyniki światowych badań dają do myślenia
WYWIAD 0 0Aktor, któremu na bank się udało. Lech Dyblik o tym, jak odbić się od dna i... ganiać Malkovicha
NEWSWEEK 0 0Polskę czeka kryzys senioralny? Władze ignorują poważną zmianę demograficzną
0 0Kuchciński odnalazł się po aferze samolotowej. Dostał "zadanie specjalne"
POLECAMY 0 0"Cały dom robi we wiadra". Sławojki i wychodki w środku polskiego miasta