
– Prawo i Sprawiedliwość robi krok w tył i podjęło decyzję, że wracają stare warunki pracy dziennikarzy – ogłosił dziś z dumą marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Dodając przy tym, że warunków tych nie zmieni. "To kpina w żywe oczy" – odpowiadają parlamentarni reporterzy.
REKLAMA
Sejmowy kryzys i okupacja sali kolumnowej przez opozycję zaczęła się od propozycji kolejnego już ograniczenia dostępu mediów do parlamentarzystów. W środowisku zawrzało, ale pewnie nikt by się o tym nie dowiedział, gdyby nie opozycja, która postanowiła wykorzystać sytuację i stanęła w obronie dziennikarzy. O ich Wigilii i Sylwestrze w budynku parlamentu pisaliśmy. Dziś dziennikarze przyszli do Sejmu, ale niespodzianki czekały już przed wejściem.
W sprawie dostępu mediów do posłów trwały rozmowy marszałka z dziennikarzami. – Rozmawiałem z dziennikarzami, przeprowadziłem wiele rozmów, rozmów indywidualnych, grupowych, były dwa duże spotkania, wszystkim tym dziennikarzom, szefom państwa redakcji bardzo dziękuję za przybycie, za obecność, za przedstawienie swoich opinii – mówił dziennikarzom na porannej konferencji Karczewski.
Dziennikarze nie kryją oburzenia, a marszałek Karczewski jest z siebie zadowolony. Jeśli chciał odzyskać choć odrobinę ich sympatii, to raczej nie poszło mu za dobrze.
Napisz do autora:przemyslaw.penconek@natemat.pl
